W ciągu dwóch ostatnich dni udało nam się ściągnąć cały sprzęt z powrotem do bazy. Wobec słabych prognoz pogody i mojej rannej dłoni oznacza to koniec wyprawy. Dostaliśmy od Nangi solidną lekcję pokory. Marzyliśmy o zdobyciu jej w czystym stylu alpejskim, ale pogoda nie dała nam żadnej szansy na podjęcie ataku. Kolejne pomysły na zdobycie góry kończyły się na tej samej niewielkiej wysokości z powodu pogody, problemów ze zdrowiem, bądź też urwanej liny. Walczyliśmy twardo, ale okazaliśmy się za słabi albo po prostu góra okazała się za silna. Cieszymy się, że wyprawa ta umocniła naszą przyjaźń i partnerstwo. Sporo się nauczyliśmy. Jesteśmy zdrowi (nie licząc dłoni). Coś czuję, że tu jeszcze wrócimy. Chyba złapałem bakcyla zimowej Nangi - napisał Adam Bielecki na swojej stronie internetowej abteam.pl.

Na zboczach góry działają jeszcze cztery wyprawy. W dwóch uczestniczą Polacy. Po stronie Rupal góry działa najliczniejsza wyprawa „Nanga Dream” kierowana przez Marka Klonowskiego. Po stronie Diamir wspina się Tomasz Mackiewicz wspólnie z Francuską Elizabeth Revol.

Nanga Parbat (8126 m) jest jednym z dwóch ośmiotysięcznych szczytów niezdobytych dotąd zimą. Była atakowana różnymi drogami i od różnych stron. Nieosiągalny o tej porze roku dla himalaistów pozostaje jeszcze wierzchołek K2 mierzący 8611 metrów.