W ubiegłym roku doszło już do 2682 tego rodzaju wyłudzeń - dla porównania rok wcześniej było ich 1947. To, co niepokoi jeszcze bardziej, to rosnąca kwota wyłudzeń. W 2015 r. były to ponad 32 mln zł, to o 13 mln zł więcej niż w 2014 r. Do maja największą kwotą, którą udało się zdobyć w ten sposób przestępcom, było 370 tys. zł. Pod koniec ubiegłego roku padł rekord - jednorazowe oszustwo na sumę 500 tys. zł - podaje komisarz Iwona Kuc z Komendy Głównej Policji.

Skąd ten wzrost? Zdaniem Iwony Kuc to efekt zmiany strategii przestępców, którzy zaczęli działać w zorganizowanych grupach. A ich metody są coraz bardziej wyrafinowane.  Przestępstwa na wnuczka odchodzą do lamusa. Było ich kilka razy mniej niż w 2014 r., kiedy to odnotowano ponad 1 tys. takich zdarzeń. Ich miejsce zajęły wyłudzenia na policjanta - dodaje Iwona Kuc.

Na czym to polega? Najpierw dzwonią i podają się za wnuczka. Gdy ta opcja nie wypali, dzwonią ponownie, podając się za funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego, który mówi, iż wie, że przed chwilą dzwonił do staruszka fałszywy wnuczek. Dlatego teraz ważne jest, by senior pomógł w jego złapaniu, a wręcz w rozpracowaniu grupy przestępczej. Warunkiem jest jednak wpłacenie określonej kwoty, która zostanie potem zwrócona. Seniora mami się też nagrodą w razie ujęcia sprawców.

Gdy starszy człowiek zaczyna mieć wątpliwości, przestępca po drugiej stronie słuchawki przekonuje, by nie rozłączając się, wykręcił numer 112 w celu połączenia się z najbliższą komendą, która uwiarygodni całą sytuację. Z tym że starsza osoba nie łączy się z komendą, tylko z kolejnym przestępcą. Ten uwiarygodnia sytuację, prosząc przy okazji o zachowanie anonimowości i ostrożności, co jeszcze bardziej osłabia czujność osoby starszej.

Jest jeszcze wyłudzanie na wyjątkową okazję. Rozmówca przekonuje wtedy, że jest okazja do zarobienia dużych pieniędzy, ale najpierw trzeba zainwestować własne środki. Obietnica zysków jest ogromna.

Dlatego policja zamierza na coraz większą skalę edukować starsze osoby. A to jest trudne: dr Konrad Maj, psycholog z Uniwersytetu SWPS, dodaje, że osoby, które dokonują oszustw, są dobrze przygotowane i mają duże umiejętności manipulacji. Wymyślając metodę na wnuczka, odwołują się do czułych punktów osoby starszej, czyli do relacji rodzinnych, a także chęci bycia potrzebnym, przydania się. Wykorzystują także to, że relacje w rodzinie są coraz słabsze, więc z jednej strony taka osoba ma niewielką wiedzę, co się tak naprawdę dzieje z ich dorastającymi wnukami, a także to, że nie ma kogo się poradzić. To oni zostali wytypowani przez grupę przestępczą na ofiary: mają czas i często zgromadzone na czarną godzinę pieniądze.

Policja próbuje przeciwdziałać na różne sposoby. O zagrożeniach informuje w pogadankach organizowanych na Uniwersytetach Trzeciego Wieku, w kościołach. Na bezpośrednich spotkaniach dzielnicowi opowiadają m.in. o tym, że policjant nigdy nie dzwoni sam z siebie, by poinformować, że prowadzi jakąś sprawę, po drugie nigdy nie żąda pieniędzy, po trzecie nigdy nie każe natychmiast podejmować decyzji, po czwarte policjanci zalecają konsultacje z najbliższymi.

Weszliśmy we współpracę z Pocztą Polską, bankami, które pomagają nam udaremnić wypłatę z konta przez osobę starszą pieniędzy celem przekazania ich oszustom - dodaje Iwona Kuc. We wrześniu MSW, policja i Poczta Polska podpisały porozumienie: przygotowano 4,5 tys. plakatów i 225 tys. ulotek dotyczących metod na wnuczka i na policjanta. Zostały one przekazane do 4,5 mln placówek pocztowych.

Iwona Kuc twierdzi, że nagłaśnianie tego rodzaju spraw skutkuje. Tym bardziej że do nieświadomej współpracy są włączane osoby trzecie. W ubiegłym roku dostaliśmy zawiadomienie od kuriera, który został zatrudniony do przewozu przesyłek, choć jak tłumaczy, nie poproszono go o dokumenty, nie sprawdzono kwalifikacji. Tymczasem przesyłkę miał odebrać od starszego człowieka. Zastanowiło go to, bo słyszał o oszustwach i zadzwonił do nas - wyjaśnia Iwona Kuc.

Zdaniem psychologa dobrym pomysłem jest rozwieszanie plakatów na przystankach, bo starsze osoby dużo podróżują komunikacją miejską. Twierdzi jednak, że najlepszy jest kontakt bezpośredni. A tak naprawdę rozmowa, minitrening przeprowadzony przez rodzinę.