Spot, w którym pojawiał się Nowak został zdjęty z powodów ekonomicznych (na produkcję poszły 4 mln zł) i ideologicznych ("Osoby, które biorą udział w spocie, są w pewnym ruchu, który promuje ideologię sprzeczną z tradycją i jest to ideologia gender").

- Nie czuję się ofiarą. To, że są na świecie również ludzie dziwni, wiem nie od ostatnich wyborów – deklaruje Maciej Nowak w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". - Ja jestem przyzwyczajony do tego, że mam taką "skazę", nauczyłem się z tym żyć. Problemy w życiu można mieć z wielu powodów, nie tylko z powodu homoseksualnej orientacji – dodaje.

Nowak wielokrotnie zaznacza, że ta decyzja nie dotyka go to osobiście, bo – jak tłumaczy – "motywacja homofobiczna" spotykała go zawsze. - Homofobia nie ma legitymacji partyjnej. To jest reakcja obronna systemu patriarchalnego, w którym rządzą DHM-y, czyli dorośli heteroseksualni mężczyźni – mówi także.

W swojej ocenie idzie jednak jeszcze dalej i uważa, że homofobia to też jeden z elementów polskiej obyczajowości, w tym także polityki.

Zapytany wprost o poglądy polityczne przyznaje, że choć na PiS nie głosował, to w wyborach prezydenckich poparł Andrzeja Dudę. - Uważałem, że młody, znający języki człowiek z pokolenia 40-latków jest alternatywą dla "statusiałego" systemu, w którym poprzednio żyliśmy - jak teraz tłumaczy.

A jak w ogóle ocenia aktualną sytuację w kraju? Choć początkowo ucieka od odpowiedzi na to pytanie, to na koniec stwierdza: - Wypowiadam się przez teatr i moja diagnoza Polski to są "Krakowiacy i górale" - dwie grupy, które nieustająco napierdalają się po głowach i nie są w stanie tego konfliktu przerobić. Tę figurę Wojciech Bogusławski stworzył 250 lat temu i od 250 lat ona jest aktualna.