Rozmowę z nimi opublikowano na stronie Komendy Głównej Policji. Jak relacjonują, analizując monitoring na Dworcu Centralnym w Warszawie, namierzyli pociąg, którym P. pojechał do Poznania. Później przejrzano monitoring na stacji w Poznaniu. Okazało się, że Kajetan P. wyruszył do Berlina.

Wywiad z łowcami cieni>>>

Monitoring dworcowy sprawdzano również na stacji w Berlinie, następnie podejrzany wyjechał do Włoch, a stamtąd trafił na Maltę. Tam został zatrzymany na pętli autobusowej, podczas wysiadania z autobusu.

W momencie zatrzymania wyglądał na zdziwionego, choć równocześnie okazywał spokój - mówią funkcjonariusze. Wcześniej próbowali go zatrzymać w hotelu na Malcie, jednak przyjechali o 3 godziny za późno, i w konsulacie Tunezji, gdzie pojawili się kilkanaście minut po wyjściu Kajetana P.

Na początku poszukiwań byliśmy za nim 5 dni, ten dystans na Malcie skrócił się do 20 minut - mówi funkcjonariusz CBŚP. - W Berlinie byliśmy tydzień po nim, we Włoszech ten dystans skrócił się praktycznie do trzech dni, w momencie kiedy przyjechaliśmy na Maltę, on przyjechał dwa dni przed nami, natomiast kiedy policjanci maltańscy ustalili nam hotel, w którym przebywał, spóźniliśmy się trzy godziny.

Sąd na Malcie zgodził się na przekazanie Kajetana P. do Polski. 27-latek ma wrócić do kraju w przyszły weekend - ustaliła IAR. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo kobiety w Warszawie.

Według ustaleń RMF FM, Kajetan P. najpewniej trafi do naszego kraju samolotem rejsowym. Nie będzie organizowanego specjalnego lotu. Przekazanie podejrzanego przez maltańską policję nastąpi na lotnisku.

Podczas przelotu Kajetan P. będzie skuty tak zwanymi kajdankami zespolonymi lub zostanie zastosowany pas transportowy - to pas, do którego przykute są ręce i nogi.