Sześć lat. Tamtego ranka, 10 kwietnia 2010 roku, nad lotniskiem Smoleńsk-Północny, opadła mgła. Zginęły w tej mgle otaczające lotnisko zagajniki, zniknął w tej mgle biało-czerwony tupolew. Wszyscy ci, którzy byli tam na miejscu, wspominają ją z drżeniem. Wspominamy ją także my, kiedy widzimy ją w relacjach telewizyjnych. Kiedy się rozpierzchała, widok ścisnął nasze dusze i serca. Nasi Rodacy zginęli.

Prezydent Rzeczypospolitej, pan prof. Lech Kaczyński, jego małżonka, Pierwsza Dama, pani Maria Mackiewicz-Kaczyńska, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, ministrowie, posłowie, senatorowie, dowódcy Wojska Polskiego, wielu wspaniałych ludzi, którzy lecieli do Katynia z pielgrzymką. Lecieli, realizując dzieło czci ofiarom mordu dokonanego przez NKWD na polskich oficerach. Realizowali wszyscy razem, wraz z prezydentem wielką misję patriotyczną.

Ziemia smoleńska pochłonęła kolejną porcję polskiej krwi. Po tamtej, która wsiąkła w 1940 roku, wsiąkła w nią następna. Zginął prezydent Lech Kaczyński, dla którego dzieło prawdy o mordzie katyńskim, dla którego dzieło budowy postaw patriotycznych, także w oparciu o tamtą wielką tragiczną ofiarę, było jednym z najważniejszych elementów jego prezydentury.

Trzeba pamiętać, że w 2007 roku to właśnie pan prezydent prof. Lech Kaczyński, razem z ówczesnym ministrem obrony narodowej, Aleksandrem Szczygło, dokonali awansu polskich oficerów pomordowanych w Katyniu, Charkowie i Twerze. Prawie 8 tys. polskich żołnierzy. Odczytywanie ich nazwisk wtedy, w przededniu Święta Niepodległości, trwało 2 dni. To było wielkie dzieło, które wtedy się rozpoczęło od oddania tego historycznego honoru polskim oficerom i miało być dalej realizowane, także poprzez tamtą właśnie katyńską pielgrzymkę. Skończyła się ona dramatem obok pasa lotniska Smoleńsk-Siewiernyj.

Dziś po 6 latach patrzymy na tamtą tragedię - patrzymy na Rzeczpospolitą i na to, jak dramatycznie została ona wtedy dotknięta. Ale tamten dzień to był również dzień, który uświęcił to miejsce, w którym dziś mam zaszczyt stać, razem z Państwem. To Wy je uświęciliście, dlatego, że nikt Was tutaj nie wzywał. Nikt nie apelował, byście tutaj przyszli, a jednak przyszliście. Przyszliście z potrzeby serca, nie ze wskazania czy wezwania autorytetów. Przyszliście tutaj setkami tysięcy, przez te dni, by wyrazić żal, czasem trwogę, by wylać łzy, by być razem, by dać także znak solidarności z tymi wszystkimi, którzy zostali najbardziej dotknięci. Z rodzinami tych, którzy zginęli. Że nie są sami, że Polska jest z nimi, prawie 200 tys. ludzi wtedy przeszło przez Pałac Prezydencki, by oddać hołd Parze Prezydenckiej – Lechowi i Marii, Prezydentowi Rzeczypospolitej i jego żonie.

To wielki dorobek serc Polaków, to wielki dorobek naszych serc, że umieliśmy wtedy stanąć razem ponad wszelkimi podziałami, być tutaj niezależnie od poglądów, niezależnie od wiary, niezależnie od wszelkich przekonań ideologicznych. Wszyscy byliśmy wtedy zjednoczeni, pamiętam tamte dni. Dni dla mnie niezwykłe - kiedy po wielu latach atakowania Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, niesprawiedliwych ocen, deptania jego dorobku bardzo często, przyszliście Państwo tu, żeby oddać hołd prezydentowi, tym, którzy wraz z nim zginęli, ale także dziełu, za które zginęli. Dziełu budowy silnej, niepodległej Rzeczypospolitej, która pamięta o swojej historii, która pamięta o swoich bohaterach, która nie tylko potrafi, ale przede wszystkim oddaje im cześć.

Uczyniliście wtedy to miejsce miejscem pamięci. Niech ono takim na zawsze zostanie. Wierzę, że tak będzie. Niech będzie miejscem wspomnienia, czci, ale nie będzie także miejscem jedności. Bo jeśli z tragedii smoleńskiej, tego dramatu, możemy wyprowadzić coś dobrego, a powinniśmy, to powinna to być jedność, cały czas solidarność, to powinna być życzliwość wzajemna i szacunek takie, jakie wtedy były na Krakowskim Przedmieściu.

Wiecie wszyscy, i mówię to z pochyloną głową, że było potem także tutaj wiele dramatycznych zdarzeń. Zdarzeń często gorszących zdarzeń, do jakich nigdy nie powinno dojść w Rzeczypospolitej. To te wydarzenia wlały w serca, w wiele serc, dodatkową gorycz, dodatkowe rozżalenie, czasem i wiele gniewu. Dlatego zwracam się dziś do wszystkich z apelem - wybaczmy! Wybaczmy to wszystko sobie wzajemnie! Wszystkie niepotrzebne, przede wszystkim niesprawiedliwe słowa, wszystkie gorszące zachowania, wszystkie - także i momenty poniżenia. Apeluję o wybaczenie, bo ono jest dzisiaj i nam, i Polsce, której przyszłość musimy budować, wspólnie, ogromnie potrzebne. Ono jest niezbędne.

Za chwilę dokonamy razem z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, bratem Lecha Kaczyńskiego i córką, Martą Kaczyńską, z wnuczkami Pary Prezydenckiej, odsłonięcia tablicy na Pałacu Prezydenckim. Tablicy, która upamiętnia pana prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego. Upamiętnia prezydenta jako tego, którym był - a był wielkim politykiem, był człowiekiem Solidarności, był prawnikiem, który w latach 80. pomagał robotnikom, stoczniowcom.

Był wiceprzewodniczącym NSZZ "Solidarność", ministrem w Kancelarii Prezydenta, szefem Najwyższej Izby Kontroli, który dbał o uczciwe państwo, o uczciwe zarządzanie państwem i uczciwe wydawanie pieniędzy. Był ministrem sprawiedliwości, który wypowiedział walkę zorganizowanej przestępczości i prowadził ją skutecznie. Był prezydentem Warszawy, który nie tylko zaprowadził w mieście porządek, ale był też tym prezydentem, który uczynił to, na co czekała cała Polska i co było niezwykle ważne: zrealizował dzieło budowy Muzeum Powstania Warszawskiego, które dziś jest symbolem nowoczesnej pamięci historycznej, ale które przede wszystkim uczy obecne i dorastające pokolenia. I mam nadzieję, że będzie uczyło następne.

Ale to nie tylko Muzeum Powstania Warszawskiego – piękne patriotyczne dzieło. To także podwaliny pod Muzeum Żydów Polskich Polin, to podwaliny pod Centrum Nauki Kopernik, to podwaliny Muzeum Sztuki Nowoczesnej, to nadanie Warszawie nowego ustroju poprzez ponowne zespolenie miasta. To wiele wspaniałych dzieł, których właśnie on prezydent Warszawy Lech Kaczyński dokonywał. To także tablica upamiętniająca wreszcie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, prof. Lecha Kaczyńskiego.

Prawnika, ale przede wszystkim niezwykłej mądrości polityka absolutnie zapatrzonego w swoją Ojczyznę, swoich rodaków, w ich interesy i ich dobro. Szeroko rozumiane, bo rozumiane także, jako dobro współżycia z innymi narodami i w ten sposób tworzenia wspólnoty. To właśnie Lech Kaczyński chciał Polski silnej, która będzie w stanie pomagać słabszym i która innych silnych bać nie będzie się musiała. To wielkie zadanie, które zaczął pan prezydent, jest jeszcze cały czas przed nami.

Tragedia smoleńska i to, co się przed i po niej działo, była wielkim dramatycznym świadectwem bylejakości naszego państwa. Złego rządzenia, błędów, wszystkiego tego, co w Polsce nigdy zdarzyć się nie powinno. Jest naszym wielkim zadaniem, całego narodu, ale przede wszystkim ludzi władzy - nie tylko tej centralnej, prezydenta, premiera, rządu, parlamentarzystów - nie tylko ich, ale i także polityków lokalnych, tych, którzy działają w samorządach terytorialnych, budowanie Polski rzetelnej, uczciwej, dobrze zarządzanej! Niezgoda na bylejakość, ale fachowość i uczciwość!

To są wielkie wyzwania, którym ludzie władzy muszą sprostać i z których polskie społeczeństwo, polscy wyborcy powinni ich rzetelnie rozliczać. Najważniejszym aktem wyłaniającym władze i decydującym o tym, w jaki sposób będą prowadzone polskie sprawy są demokratyczne wybory, których dokonują Polacy przy urnach.

Szanowni Państwo!

Wspominamy dziś tamten tragiczny dzień, ale przede wszystkim wspominamy dzisiaj polskich patriotów, którzy służąc ojczyźnie, oddali swoje życie. Bo tak Polska powinna tamto dramatyczne wspominać. Chcę to bardzo mocno podkreślić - oni wszyscy służyli Polsce w najlepszym tego słowa znaczeniu i w tej właśnie służbie oddali życie.

A przecież, przypomnijcie sobie, że byli ludźmi z różnych obozów politycznych. Byli ludźmi różnych poglądów, byli wśród nich wierzący, a pewnie także i niewierzący - tak jak to jest w każdym społeczeństwie i państwie. To była nasza reprezentacja, reprezentacja naszego narodu w najpełniejszym tego słowa znaczeniu! Jesteśmy dzisiaj winni im tę jedność wobec tego, co stało się wtedy. Jesteśmy im dziś winni to wybaczenie, o którym wcześniej mówiłem. Jesteśmy im dzisiaj winni uczciwe i spokojne, rzetelne zbadanie tego, co wtedy się stało, ale bez politycznej przepychanki! Bez kłótni! Niech zrobią to spokojnie eksperci, wsparci w możliwy sposób przez tych, którzy rządzą. Ale niech zrobią to spokojnie, z pełną rzetelnością i odpowiedzialnością.

Szanowni Państwo!

Pan prezydent prof. Lech Kaczyński miał wygłosić w Katyniu wystąpienie – wystąpienie wspaniałe, którego treść w przybliżeniu udało się odtworzyć. Ale było tam niezwykle znamienne zdanie, które można odnieść także do naszego dzisiejszego czasu. Mówił, że przyszłość trzeba budować na prawdzie. I dlatego tak ważna jest prawda o Katyniu. Bo ona niesie w sobie sprawiedliwość, ona niesie w sobie ukojenie serca, ona niesie w sobie to, co ważne. Właśnie możliwość budowania dobrej przyszłości poprzez zabliźnienie się rany katyńskiej, oparte na prawdzie.

Dziś przecież tak bardzo pragniemy - chyba wszyscy, i Państwo, którzy tutaj jesteście zgromadzeni, ale też wszyscy nasi rodacy, także ci, którzy słuchają nas w tej chwili za pośrednictwem mediów – pragniemy, aby zabliźniła się także rana smoleńska. To kwestia dobra przyszłości, dobra Polski, dobra naszego narodu. Jesteśmy to winni tym, którzy odeszli i nie wrócą, ale zostawili po sobie wielki testament nadziei na budowę silnej i pięknej Polski, opartej na patriotyzmie, na dumie narodowej, na tym wszystkim, co rzeczywiście buduje silne państwo, co buduje poczucie bezpieczeństwa, co tworzy dobrą atmosferę rozwoju.

Spłaćmy ten dług, zjednoczmy się, bądźmy razem w sprawach najważniejszych. Pamiętajcie - oni mieli różne poglądy, ale byli razem. Razem w ważnej, narodowej sprawie. Polska dzisiaj tej jedności i spokoju ogromnie potrzebuje. Dokonajmy wszyscy refleksji pamięci, bądźmy razem!