Sąd stwierdził, że matka bezprawnie uprowadziła dzieci, ale ponieważ od ponad roku żyją one w Polsce i tu jest ich "centrum życiowe", zarządzenie ich powrotu do Niemiec naraziłoby je na szkodę psychiczną.

Po ogłoszeniu decyzji sądu matka dzieci i obecny na sali jej najstarszy syn objęli się i płakali.

- Ulga, radość, szczęście… To jest to, o co walczyłam i miałam nadzieję, że tu znajdę sprawiedliwość i tak się stało. Nie muszę się martwić o ich przyszłość – powiedziała dziennikarzom matka dzieci pani Aneta.

- Mieszkamy w Bytomiu, pracuję w Bytomiu, dzieci chodzą tu do szkoły, nasz nowy dom. Nie zamierzam wracać do Niemiec. Tam twój dom, gdzie serce twoje, a moje serce jest teraz tutaj – dodała, pytana o dalsze plany życiowe.

Gabriel powiedział, że cieszy się z decyzji sądu. - Denerwowałem się, obawiałem się, że nas mogą znowu Niemcy zabrać – wyznał. Jak mówił, w Polsce żyje mu się dobrze. - Dobre jest to, że jesteśmy razem  – wyjaśnił.

Jugendamt – którego przedstawiciel ponownie nie pojawił się w sądzie - domagał się wydania Gabriela, który ma dziś 16 lat, ośmioletniej Viktorii i pięcioletniej Julii. Polska rodzina mieszkała w Hanowerze od czerwca 2009 roku. W listopadzie 2013 r. Jugendamt odebrał rodzicom dzieci.

Julia i Viktoria trafiły do niemieckiej rodziny zastępczej, a najstarszy Gabriel - do pogotowia opiekuńczego oddalonego o 100 km. Według rodziców, niemieccy rodzice zastępczy drastycznie zaniedbywali dziewczynki, dzieci miały być też ofiarami przemocy i molestowania seksualnego. Rodzice zdecydowali się uprowadzić całą trójkę i wrócić do Polski w styczniu 2015 r.