- Promowanie trzeźwości to nie walka z wiatrakami, lecz konkretne, olbrzymie wyzwanie – przekonywał.

Pielgrzymka na Jasną Górę należy do najważniejszych wydarzeń w Duszpasterstwie Trzeźwości obok Tygodnia Modlitw o Trzeźwość Narodu i Miesiąca Abstynencji. Jest okazją do spotkania się rodzin i środowisk zaangażowanych w promowanie trzeźwości z całej Polski.

Głównym organizatorem spotkania jest bp Bronakowski, który jest przewodniczącym Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości. W niedzielę przewodniczył on mszy św. dla uczestników pielgrzymki.

- Wielu sądzi pewnie, że jesteśmy wyjęci z innej epoki, niedzisiejsi, zacofani, że nie rozumiemy współczesnego, nowoczesnego świata. Gdy czyta się fora internetowe przy okazji sierpnia, miesiąca abstynencji, to często natrafiamy na takie określenia jak: radykałowie, fundamentaliści lub fanatycy, którzy chcieliby wszystkiego zakazać, odebrać ludziom wolność, prawo wyboru, prawo do zabawy - powiedział w homilii hierarcha.

- Wielu jest tych, którzy uważają, że walczymy z wiatrakami, że problemy o których mówimy są wyolbrzymione i tak naprawdę nie ma powodów do obaw o trzeźwość Polaków. Dla wielu jesteśmy także zagrożeniem, zwłaszcza dla tych, którzy na handlu i jego promocji oparli swoją działalność ekonomiczną i demoralizatorską - dodał.

Biskup przekonywał, że osoby zabiegające o trzeźwość są odpowiedzialnymi chrześcijanami, którzy patrzą rozważnie na rzeczywistość, potrafią dostrzegać zagrożenia i zmieniać sytuację na lepszą.

- Wiemy dokładnie jak wiele pracy jest przed nami, Polacy wypijają co roku hektolitry alkoholu. Gdybyśmy wlali całe sprzedane w Polsce w ubiegłym roku piwo do cystern i ustawili je w rzędzie jedna obok drugiej, to taki łańcuch cystern ciągnąłby się od Warszawy aż do Rzymu. To jest skala naszego zniewolenia przez alkohol - podkreślił.

Według hierarchy, liczba Polaków pijących szkodliwie i ryzykownie niemal dwukrotnie przekracza wszystkich liczbę mieszkańców Warszawy; niemal milion osób jest uzależnionych; ponad 1,5 mln dzieci żyje w rodzinach z problemem alkoholowym. To oznacza, że statystycznie w każdej polskiej klasie jest co najmniej kilkoro dzieci, których życie jest naznaczone ogromnym dramatem cierpienia, wstydu, tęsknoty, a nierzadko fizycznej przemocy – zaznaczył.

- Czy potrafimy wyobrazić sobie skalę ludzkich dramatów, które kryją się za tymi liczbami, tu przecież nie chodzi o statystykę, ale o ludzkie życie, o cierpienie, o upokorzenie, ból i brak nadziei. Nie walczymy więc z wiatrakami, ale z bardzo konkretnym, ogromnym wyzwaniem – podkreślił bp Bronakowski.