W trakcie tych trzech dni strażacy wyjeżdżali w sumie do 14 tys. 439 interwencji. Najwięcej tych akcji - ponad 13,2 tys. dotyczyło Mazowsza, trudna sytuacja była też w woj. warmińsko-mazurskim i śląskim - powiedział PAP Frątczak.

Jak dodał, wichury uszkodziły w sumie 853 dachy, w tym 572 na budynkach mieszkalnych. Pod tym względem również najtrudniejsza sytuacja była w woj. mazowieckim, podlaskim i śląskim - powiedział. Siedem budynków - według wstępnej oceny - nie może być użytkowanych. Ze względu na zagrożenie ewakuowaliśmy 40 osób - powiedział Frątczak.

Powalonych zostało też tysiące drzew, a kilkaset tysięcy osób zostało pozbawionych prądu. Jeśli natomiast chodzi o podtopienia to takich interwencji mieliśmy 479, głównie w woj. wielkopolskim i zachodniopomorskim - dodał Frątczak.

Przypomniał, że w efekcie nawałnic zginęły cztery osoby - dwie na Warmii i Mazurach, jedna w woj. łódzkim i jedna w woj. mazowieckim. "Rannych zostało 35 osób, w tym 9 strażaków" - powiedział Frątczak.

Według prognoz meteorologów podobna sytuacja może być w Polsce w najbliższych dniach. Gwałtowne burze i deszcze mogą wystąpić m.in. w woj. warmińsko-mazurskim, podlaskim, mazowieckim, opolskim, śląskim i dolnośląskim. W niektórych regionach wiatr może osiągać do 100 km/h - powiedział Frątczak.

Strażacy apelują, by podczas nawałnic zachować ostrożność i zdrowy rozsądek. Zabezpieczmy okna; jeśli wychodzimy z domu zamknijmy je. Usuńmy z balkonów, parapetów przedmioty, które mogą podczas wichur spaść. Jeśli jedziemy autem i intensywnie pada deszcz, zwolnijmy, a nawet zatrzymajmy się i przeczekajmy nawałnicę. Jeśli jesteśmy poza domem, nie szukajmy schronienia pod drzewami, słupami linii energetycznych czy wiatami - przypomniał Frątczak.

W sumie w usuwanie skutków weekendowych nawałnic zaangażowanych było 74 tys. 785 strażaków zarówno PSP i OSP.