Dziewczyna jechała bez kasku, co było zgodne z regulaminem, ale nie powinna mieć rozpuszczonych włosów. Na oczach siostry i szwagra włosy 17-letniej Patrycji wkręciły się w silnik i zerwały się wraz ze skórą.

Sprawą wypadku na torze kartingowym w poniedziałek zajęła się prokuratura. Przesłucha kolejnych świadków, zaczerpnie opinii lekarza medycyny sądowej i sprawdzi m.in. to, czy właściciel toru był trzeźwy w momencie zdarzenia.

Mężczyzna został zbadany cztery godziny po wypadku. Wydmuchał wówczas trzy dziesiąte promila alkoholu. Twierdzi, że nie pił w pracy, ani przed jej rozpoczęciem, a dopiero po całym zdarzeniu.

Po pracy, po tym całym stresie, wypiłem półtora piwa. Do czasu domniemanego przyjazdu policji starałem się - pomimo że byłem w stresie - nie brać tego piwa do ręki - mówił Grzegorz, właściciel toru kartingowego.