Węgiel jest czarny i brudzi – to wie każdy. Jednak nie każdemu to przeszkadza. Wciąż wiele osób ciągnie do pracy w tej branży: a to z powodu rodzinnych tradycji, które na Śląsku są silne, a to z powodu tego, że kopalnia to jedyny duży zakład w okolicy. Kilka lat temu powodem była jeszcze stabilność zatrudnienia.

To właśnie dlatego cztery lata temu Michał Piotrowski oraz Karol Michalik, wówczas mający niewiele ponad 20 lat, zdecydowali się na pracę w kopalniach. Dziś przyznają, że gdyby teraz wybierali zawód, na pewno nie byłoby to górnictwo.

Wybór

O tym, że kopalnie będą zamykane, słyszałem od dziecka. Może i były, lecz górnictwo trwało. Potem słyszałem: nawet jak zamkną, to przecież nie zwolnią, tylko przeniosą lub dobrą odprawę dostaniesz. Najwyraźniej uwierzyłem w mit z PRL, że kopalnia to filar gospodarki, którego nikt nie ruszy – przyznaje Karol Michalik z kopalni Knurów-Szczygłowice, która należy do Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW).

CZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU DGP >>>