Z graniczącym z pewnością prawdopodobieństwem odnalezione zwłoki należą do Ewy Tylman – powiedział PAP prok. Biela. Jak dodał, w najbliższym czasie prokurator prowadzący postępowanie powinien wydać zezwolenie na wydanie ciała rodzinie. Wtedy też będzie mógł odbyć się pogrzeb kobiety.

26-letnia Ewa Tylman zaginęła osiem miesięcy temu. Po raz ostatni była widziana w nocy z 22 na 23 listopada 2015 r. w okolicach ul. Mostowej, przed mostem Rocha w Poznaniu. Wracała po imprezie do domu. Odprowadzał ją kolega, Adam Z. Mężczyzna przebywa w areszcie, podejrzany o zabójstwo.

Ciało kobiety zauważyła w ub. poniedziałek przypadkowa osoba, ok. 12 km od miejsca, w którym Tylman widziana była po raz ostatni. Na podstawie znalezionych przy zwłokach elementów odzieży, a także przedmiotów ustalono, że niemal na pewno są to zwłoki Tylman. Potwierdzenia tożsamości nie dała jednak przeprowadzona w ub. wtorek sekcja zwłok. Jak zaznaczyli wówczas śledczy, stan odnalezionego ciała utrudniał także ustalenie przyczyny śmierci kobiety.

Prokuratura w Poznaniu postawiła Adamowi Z. zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Grozi mu kara do 25 lat więzienia lub dożywocie.

W ub. tygodniu w związku z robieniem zdjęć zwłokom kobiety zarzuty postawiono czterem osobom, trzy z nich chcą dobrowolnie poddać się karze.

Zarzuty usłyszał mężczyzna, który znalazł ciało i oferował dziennikarzom różnych redakcji zdjęcia, a także jego pracodawca. Według śledczych dopuścili się oni usiłowania utrudniania śledztwa, za co grozi do pięciu lat więzienia.

Kolejne zarzuty postawiono także dwóm osobom z firmy transportującej zwłoki. Jak ustalono, mieli oni na terenie Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu otworzyć worek, w którym znajdowało się ciało i robić zdjęcia. Za znieważenie zwłok grozi im do dwóch lat więzienia.

Informację o wynikach badań DNA podała w poniedziałek Gazeta Wyborcza.