Prof. Sławomir Cenckiewicz, powołując się na nieoficjalne rozmowy z szeregiem informatorów postawił tezę, że z "inscenizacja wybuchu" w bloku w Gdańsku miała służyć temu, by po ewakuacji mieszkańców wynieść z mieszkania pułkownika Adama Hodysza materiały obciążające ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsę i wskazujące na jego wcześniejszą współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Tylko że ta "inscenizacja" - według Cenckiewicza - zamieniła się w katastrofę. W eksplozji gazu zginęły 22 osoby, blok trzeba było wyburzyć.

Sugestie Cenckiewicza zdenerwowały Lecha Wałęsę. - Co tu komentować?! To nieprawdopodobna bzdura! Cenckiewicza podejrzewam o paranoję, bo jak można pisać takie rzeczy? – powiedział Wałęsa w rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim.

Jak dodał, obawia się teraz o swoje życie. - Nie mogę wykluczyć, że ktoś uwierzy w te brednie i teraz pchnie mnie nożem. Żona i dzieci bardzo to przeżywają i się denerwują. Już nie wiem, jak się bronić przed takimi podłymi atakami! – stwierdził były prezydent.