Pod listem podpisał się Legion św. Ekspedyta, w którego imieniu publicznie występuje Izabela Rostworowska wraz z Teresą Garland powołującą się z kolei na organizację Fides Polska.

"Autorki listu utyskują, że ich zdaniem w bibliotekach można spotkać pracowników "zmanipulowanych ideologicznie, o bardzo ograniczonym umyśle, biernych, bezwzględnie stosujących się do przepisów", że brakuje "wartościowej patriotyczno-historycznopolitycznej, opartej na prawdzie literatury". Twierdzą, że rząd Beaty Szydło propaguje w placówkach całej Polski książkę Wojciecha Sumlińskiego "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego". Ale dopytują: "Co z resztą prawdy? Co z filozofią? Ale nie z tą marksistowską opartą na Lutrze, Heglu, ale z filozofią opartą na źródłach naszej cywilizacji łacińskiej", podaje "Gazeta Wyborcza".

Dołączają do tego wykaz lektur "niezbędnych na tę chwilę dziejową". Wśród nich są m.in.: "Kto tu rządzi" Grzegorza Brauna, "Żydowskie lobby polityczne w Polsce" Mariana Bolesława Miszalskiego, "Naukowe podstawy nacjokratyzmu" Józefa Kosseckiego.

Nie mogło zabraknąć także Biblii, "Encyklopedii Katolickiej", dzieł z kręgu Lubelskiej Szkoły Filozoficznej, "Rocznika Filozoficznego", "Ethosa", a z lżejszej prasy "Polski Niepodległej" lub "Warszawskiej Gazety".

Na tym jednak sygnatariusze nie poprzestają. Apelują, by projekt objąć nie tylko biblioteki, ale i urzędy: "Powinien być wymóg czytania tej prasy przez szczeble dyrektorskie i kierownicze, tak jak kiedyś na półkach dyrektorów stały dzieła Marksa, Engelsa i Lenina".

- Nie wystarczy pokazywać się w Radiu Maryja i bić pianę, co każda dojarka ze wsi słyszy i często sygnalizuje na antenie – kwitują.