Krzysztof Brejza przyznał w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że jego partia będzie chciała wykorzystać prace komisji śledczej, by "odczarować" niektóre tematy. Platforma chce dociec, kto stoi za złożeniem propozycji pracy w liniach OLT Express Michałowi Tuskowi. Sugeruje bowiem, że była to ukartowana prowokacja, której ofiarą padł zarówno były premier jak i jego syn.

Inna sprawa, której chce się przyjrzeć Brejza, to kwestia listu szefa Komisji Nadzoru Finansowego wysłanego w listopadzie 2011 roku do ówczesnego Prokuratora Generalnego, Andrzeja Seremeta. Poseł zapowiada, że będzie chciał wyjaśnić, dlaczego pismo do prokuratora nie dotarło. - Komu na tym zależało? - zastanawia się.

Jeszcze inny wątek chce badać Nowoczesna - chodzi o działalność twórcy Amber Gold Marcina P. sprzed czasów firmy, a więc w latach 2005-2007 - za rządów PiS.

Prace sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold ruszyły w środę. Posłowie na pierwszym merytorycznym posiedzeniu podjęli decyzję, że zwrócą się do odpowiednich instytucji, w tym w pierwszej kolejności do prokuratury, o akta dotyczące sprawy. Komisja ma działać w sposób "maksymalnie jawny".

Amber Gold - firma powstała na początku 2009 r. - miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. KNF złożyła doniesienie do prokuratury, która po miesiącu odmówiła wszczęcia śledztwa, nie dopatrując się w działalności firmy znamion przestępstwa.
13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Od 21 marca 2016 r. przed gdańskim sądem trwa proces b. prezesa Amber Gold Marcina P. i jego żony Katarzyny P.