Teraz ujawnienie protokołu z posiedzenia podkomisji smoleńskiej domaga się Krzysztof Brejza. Poseł PO złożył interpelację w tej sprawie na ręce szefa MON Antoniego Macierewicza w piątek.

Faktu, że pomysł na taki eksperyment się pojawił nie ukrywa szef podkomisji smoleńskiej Wacław Berczyński. - Były takie plany - potwierdza. - W czasie burzy mózgów zastanawialiśmy się na tym - dodaje.

Ostatecznie odrzuciliśmy ten pomysł - tłumaczy "Gazecie Wyborczej" Berczyński. - Głównie ze względów bezpieczeństwa. Łatwo to sobie wyobrazić: pędzące auto, przecież ktoś musiałby je prowadzić. Nie sposób przewidzieć, jak mogłoby się to zakończyć. Poza tym zorganizowanie takiego eksperymentu to ogromne koszty. Nie wspominając o tym, że nie mamy samolotu, którego moglibyśmy użyć w takim doświadczeniu.

Jaki miał być cel takiego eksperymentu? - zastanawia się "GW". Członkowie tej podkomisji od lat twierdzą, że skrzydło po zderzeniu z brzozą powinno ocaleć, chyba że byłaby to brzoza pancerna. Więc - ich zdaniem - to nie brzoza jest odpowiedzialna za urwanie skrzydła i to nie ona doprowadziła do katastrofy.