Wydawałoby się, że wielu lokalnym władzom jest całkiem po drodze z Komitetem Obrony Demokracji. Niedawno największe korporacje zrzeszające samorządy różnych szczebli zapowiedziały podpisanie się pod wspólnym stanowiskiem, które miało na celu wyrazić stanowczy sprzeciw wobec centralistycznej polityki PiS, sprowadzającej się do odbierania kolejnych kompetencji władzom lokalnym na rzecz administracji centralnej. Spora część samorządów podziela pogląd KOD na temat obecnej sytuacji Trybunału Konstytucyjnego - o czym np. świadczą uchwały niektórych miejskich rad o respektowaniu orzeczeń TK, także tych nieopublikowanych przez rząd.

Tym większe zaskoczenie wywołało oświadczenie wydane przez Związek Miast Polskich (ZMP). W związku z informacją podaną przez Pana Mateusza Kijowskiego w wywiadzie opublikowanym w sobotnim wydaniu "Gazety Wyborczej", rozpowszechnioną także przez portal ONET, uprzejmie informuję, że żaden organ statutowy Związku Miast Polskich nie delegował przedstawicieli Związku na organizowany w dniu 24 września br. marsz KOD-u w Warszawie. Nie wyklucza to oczywiście udziału w marszu osób pełniących funkcje w miastach oraz w Związku, jednak nie jako "przedstawiciele Związku" - informuje ZMP.

W wywiadzie udzielonym "GW" lider KOD, zapytany o obecność polityków na sobotnim marszu, odpowiedział: Nie przewidujemy też wystąpień polityków na scenie; ani liderów opozycji, ani byłych prezydentów. Jednymi politykami będą przedstawiciele Związku Miast Polskich.

To stwierdzenie najwyraźniej nie spodobało się władzom ZMP. Dyrektor biura ZMP Andrzej Porawski w rozmowie z nami sugeruje, z czego mogły się wziąć słowa Mateusza Kijowskiego. - Na tym marszu obecny był prezydent Sopotu Jacek Karnowski. Być może wspomniał panu Kijowskiemu w jakiejś rozmowie, że jest w zarządzie ZMP, a potem pan Kijowski przekazał taką informację dalej. Zagalopował się - tłumaczy Andrzej Porawski.

- Zgodnie z informacją przekazaną przez Pana Andrzeja Porawskiego, Dyrektora Biura Związku Miast Polskich informujemy, że istotnie na scenie podczas marszu KOD-u obecni byli Prezydenci miast Gdańsk i Sopot. Nie byli oni jednak oficjalnymi przedstawicielami Związku Miast Polskich. Ze tę nieścisłość w użytym przez nas wcześniej sformułowaniu uprzejmie przepraszamy - odpisało nam biuro prasowe KOD.

Pytane przez nas pozostałe korporacje samorządowe również dystansują się od możliwości jakiejkolwiek współpracy z KOD. - Nigdy zarząd żadnej organizacji nie podejmował decyzji, jaki jest jego stosunek do KOD czy innych inicjatyw czy związków o charakterze obywatelskim, a także w pewnym sensie politycznym. Nie otrzymaliśmy też propozycji nawiązania takiej współpracy. My jesteśmy od budowania relacji z rządem i parlamentem - mówi Rudolf Borusiewicz, sekretarz Związku Powiatów Polskich.

Andrzej Porawski z ZMP teoretycznie takiej współpracy już nie wyklucza. - Na razie nikt nie tego proponował. KOD to ruch społeczny, więc teoretycznie nie jest to niemożliwe - mówi.

Ale po chwili zastrzega: Pamiętajmy jednak, że KOD to także ruch o charakterze politycznym. W ZMP są przedstawiciele różnych partii politycznych, więc staramy się raczej nie angażować w takie inicjatywy.

Brak otwartej współpracy KOD z korporacjami samorządowymi nie oznacza jednak, że lokalni włodarze nie są skorzy angażowania się w działania ruchu. W marszach KOD uczestniczyli m.in. prezydent Gdańska Paweł Adamowicz czy prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Z kolei prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz wielokrotnie ciepło wypowiadała się o inicjatywie Mateusza Kijowskiego.

Ile osób brało udział w sobotnim marszu w stolicy? Dokładnie tego nie wiadomo, bo dane kolejny raz są skrajnie różne. Stołeczny ratusz szacuje, że w sobotnim marszu KOD udział wzięło 25-30 tys. osób. Z kolei policja podaje liczbę ok. 12 tys. uczestników.