Sędziowie z "Iustitii" odpowiadają na "niepodpisane imieniem i nazwiskiem autora" stanowisko resortu sprawiedliwości, tłumaczące dlaczego cofnięto delegację do warszawskiego Sądu Okręgowego sędzi Justynie Koska-Janusz. Ich zdaniem, tezy ministerstwa, że prawniczka wykazała się "wyjątkową nieudolnością" i nie poradziła sobie ze sprawą kobiety, która wjechała samochodem do przejścia podziemnego w centrum Warszawy nie są prawdziwe.

CZYTAJ WIĘCEJ O STANOWISKU RESORTU SPRAWIEDLIWOŚCI W SPRAWIE SKRÓCENIA DELEGACJI SĘDZI>>>

"Z informacji przekazanych przez rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Warszawie wynika, że Pani sędzia ostatnie decyzje procesowe podjęła niemal 3 lata temu, m.in. zastosowała wobec podejrzanej środki zapobiegawcze w postaci zakazu opuszczania kraju, połączonego z zatrzymaniem paszportu i dozór Policji, natomiast nie prowadziła procesu w tej sprawie" - czytamy w oświadczeniu opublikowanym na internetowej stronie stowarzyszenia.

Sędziowie ostro krytykują działania ministerstwa. Ich zdaniem, to "nieudolna próba odwrócenia uwagi opinii publicznej od ujawnionego przez media faktu, że Pani sędzia prowadziła proces z udziałem Ministra Zbigniewa Ziobry, który ten proces przegrał". Dodają, że szef resortu nie ma prawa, by oceniać pracę sędziów. "Ponadto za wysoce niestosowne uważamy ocenianie kompetencji sędziego przez Ministra Sprawiedliwości, który nie ma wystarczających kwalifikacji, aby pełnić urząd sędziego, a więc tym bardziej nie jest kompetentny oceniać profesjonalizm sędziego" - tłumaczą.

KLIKNIJ, ABY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIE>>>

Ich zdaniem, ministerstwo w ten sposób zagraża "prawu obywateli do rzetelnego procesu i bez wątpienia stanowią próbę wywarcia presji na orzekających sędziów". Dlatego wzywają premier Beatę Szydło do "stanowczej reakcji" wobec stanowiska resortu. Obiecują też pomoc każdemu sędziemu "poddanemu tego rodzaju naciskom".