To kolejna odsłona wojny Polska-Aribus. Po tym, jak ministerstwo rozwoju zakończyło rozmowy offsetowe w związku z ewentualnym zakupem śmigłowców caracal i przetarg oficjalnie zamknięto, w piątek o godz. 14 okazało się, że Airbus nie złożył oferty na tzw. średnie samoloty dla VIP-ów. To o tyle zastanawiające, że obok Boeinga był faworytem tego postępowania.

Fakt, że francuski potentat nie startuje, jest sporym zaskoczeniem. Jak nieoficjalnie dowiedział się dziennik.pl, wynika z tego, jak koncern został potraktowany przy zakończeniu negocjacji śmigłowcowych. Airbus zapowiedział również, że ruszy do sądu po odszkodowanie od polskiego rządu. Wartość tego kontraktu to około miliard złotych.

To nie pierwszy strzał w polsko-francuskiej wojnie. Zaczęło się od trwającego od 2012 roku postępowania na początkowo 70, a później 50 śmigłowców wielozadaniowych. Ostatecznie po zmianach terminu składania ofert (na wniosek oferentów) pod koniec grudnia 2014 roku złożone oferty na trzy śmigłowce: AW 149, black hawk i caracal. W kwietniu 2015 roku prezydent Bronisław Komorowski ogłosił, że do testów przejdzie tylko caracal. Po kilku tygodniach testy pomyślnie zakończono, a resort obrony swoje negocjacje zakończył na początku września 2015 roku. Ale wybory parlamentarne zbliżały się wielkimi krokami i negocjacje offsetowe, których ukończenie było niezbędne do podpisana kontraktu, rozpoczęły się na poważnie po objęciu stanowiska ministra rozwoju przez Mateusza Morawieckiego.

Przypomnijmy: offset to jest zakup technologii, za który państwo biorące offset - czyli w tym wypadku Polska - płaci.

Po trwających prawie rok negocjacjach resort rozwoju zakończył je 4 października. Później szef Airbus Helicopters napisał list otwarty do premier, w "zdecydowanie zaprzeczał zarzutom rozpowszechnianym przez media, jakoby AH prowadził negocjacje w złej wierze" i podkreślał, że "ambicją firmy było stworzenie 6 tysięcy miejsc pracy". Jeszcze tego samego dnia szef grupy Airbus Tom Enders zapowiedział złożenie pozwu o odszkodowanie. Potem Francuzi zmniejszyli rangę oficjalnej delegacji Polski na zbliżające się targi zbrojeniowe we Francji, a w odpowiedzi wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki dowodził, że Polacy nauczyli jeść Francuzów widelcami.

Teraz obserwujemy kolejną salwę w polsko-francuskiej wojnie widelcowej. Z tym że wydaje się, iż tym razem to strona francuska strzela sobie w stopę.

Samoloty dla polskich polityków mają mieć możliwość wykonywania lotów transatlantyckich bez międzylądowania z co najmniej 30 osobami na pokładzie. Jak informuje Inspektorat Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej, wnioski o dopuszczenie do przetargu złożyli: Glomex MS s.r.o. (Republika Czeska) z Lufthansa Technik AG (RFN), amerykański producent Boeing, Megmar Logistics & Consulting Sp. z o.o. oraz wspólnie Aerospace International Group s.r.o (Republika Słowacka) z "ASSA-POLAND" Zdzisław Kondrat (Polska).
Wcześniej tego dnia złożono już oferty na tzw. małe samoloty dla VIP-ów. Złożyły je Dassault Aviation, proponując 16-miejscowe samoloty Falcon 7X oraz Gulfstream Aerospace Corporation, proponując 16-miejscowe samoloty G550. Szczegóły mają być wkrótce upublicznione.