Na konferencji prasowej Melak był pytany o to, jak on podchodzi do faktu ekshumacji, bo np. Barbara Dolniak, żona Grzegorza Dolniaka, który zginął w katastrofie smoleńskiej, podkreśla, że trzeba uszanować również wolę tych rodzin, które - tak jak ona - nie zgadzają się na ekshumację.

Myślę, że od tego, czy się zgadzają, czy nie - to nie jest głos decydujący. Decydującą sprawą jest dojście do prawdy i ustalenie, czy w naszych grobach znajdują się nasi bliscy - powiedział Melak.

Podkreślał, że dotąd przeprowadzono dziewięć ekshumacji, z których sześć ujawniło pomyłki i nieprawidłowości. Ciała naszych bliskich zostały zbezczeszczone - powiedział Melak, dodając, że zostali oni pochowani w czarnych, foliowych workach i że w czasie sekcji okazało się, że w ciałach znajdowano "brudne rękawice, organy innych osób, pety papierosów".

To było bezczeszczenie. (...) Chcę odejść z tego świata spokojny i mieć pewność, że w tym grobie, do którego przychodzę, modlę się, składam kwiaty, zapalam znicze, jest mój brat, Stefan. Tej pewności po przeczytaniu protokołu sekcyjnego z Moskwy absolutnie nie miałem. A jedynym dowodem miała być tylko tabliczka na czarnym worku, którą pokazano mi w prokuraturze. Czy to jest normalne? Każdy z państwa chciałby mieć zawsze pewność, co się stało z naszymi bliskimi. To jest prawo każdej rodziny  - podkreślił Melak.

Dopytywany, czy rodziny ofiar przeciwne ekshumacji nie powinny mieć prawa do spokoju i uszanowania ich woli, Melak odpowiedział, że "przepis Kodeksu postępowania karnego przewiduje - jeżeli są jakiekolwiek wątpliwości, a są takowe, powinny być wyjaśnione w drodze postępowania prokuratorskiego i śledztwa".

W poniedziałek na Wawelu przeprowadzona zostanie ekshumacja ciał pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich - będzie to pierwsza z ekshumacji zaplanowanych w całym kraju w ramach prowadzonego przez Prokuraturę Krajową śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej.

Ekshumowane mają zostać 83 ofiary katastrofy smoleńskiej. Chodzi o ciała, których sekcji nie przeprowadzono w Polsce, ani których nie spopielono. Jak podawała Prokuratura Krajowa, w tym roku ma być w sumie 10 ekshumacji. Wszystkie skończą się być może jesienią-zimą 2017 r.

W październiku członkowie rodzin 17 ofiar katastrofy zaapelowali o powstrzymanie ekshumacji ich bliskich. "Stajemy samotni i bezradni wobec bezwzględnego i okrutnego aktu" - napisali w liście otwartym. Pod listem podpisali się m.in. członkowie rodzin: Ewy Bąkowskiej, Leszka Deptuły, Grzegorza Dolniaka, Artura Francuza, Jarosława Florczaka, Pawła Krajewskiego, Andrzeja Kremera, Barbary Maciejczyk, ks. Adama Pilcha, Katarzyny Piskorskiej, Agnieszki Pogródki-Węcławek, Arkadiusza Rybickiego, Andrzeja Sariusz-Skąpskiego, Leszka Solskiego, Jolanty Szymanek-Deresz, Wiesława Wody, Edwarda Wojtasa.