Komisja na wniosek Marka Opioły zajęła się we wtorek sprawą wydalanego z Polski naukowca. Najpierw posłowie uzyskali informację na piśmie, a we wtorek szef ABW przedstawił dodatkowe informacje na ten temat. Istniały bardzo ważne przesłanki, aby Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zajęła się sprawą. Komisja została bardzo głęboko zapoznana z okolicznościami całej sytuacji - powiedział PAP szef komisji. Jest to sytuacja po wielokroć złożona, a nie, tak jak można było usłyszeć w mediach, jednostronna - że jest to tylko i wyłącznie ofiara działań służb - powiedział.

Opioła ocenił, że w tym przypadku Agencja zachowała się w sposób prawidłowy i należyty. Powiedział, że było bardzo wiele przesłanek wynikających z informacji od służb partnerskich - krajowych i zewnętrznych, dających taki obraz, że ten człowiek nie powinien przebywać na terytorium Polski, ponieważ może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.

Zaznaczył, że komisja nie przyjmowała wspólnego stanowiska w tej sprawie, jest to jego pogląd na przedstawione informacje. ABW poinformowała, że w nadzwyczajnym trybie o motywach sprawy zostały poinformowane władze UJ.

Doktorant Uniwersytetu Jagiellońskiego Ameer Alkhawlany skarżył się w mediach, że ma być wydalony z Polski, bo odmówił współpracy operacyjnej z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Irakijczyk przebywa w zamkniętym ośrodku Straży Granicznej dla cudzoziemców w Przemyślu. 21 października krakowski sąd utrzymał postanowienie o umieszczeniu go w tym ośrodku.

Doktorant UJ został zatrzymany 3 października w centrum Krakowa przez funkcjonariuszy Straży Granicznej. Z nieoficjalnych informacji PAP zbliżonych do sprawy wynika, że mężczyzna został zatrzymany na ulicy w związku z kontrolą legalności jego pobytu w Polsce, o co wnioskował szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Tego samego dnia Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy wydał postanowienie o umieszczeniu Irakijczyka w areszcie dla cudzoziemców znajdującym się w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu na czas nie dłuższy niż 3 miesiące. Władze UJ zwróciły się do Karpackiego Oddziału Straży Granicznej z prośbą o informacje w tej sprawie. Z pytaniem o stan sprawy i przyczyny zatrzymania doktoranta wystąpił też Rzecznik Praw Obywatelskich, który podjął ją z urzędu.