Decyzja ta wynika z ustalonego na dziś stanu zdrowia podejrzanego - powiedziała PAP rzeczniczka SO ds. karnych sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak. Nie podała szczegółów. Dodała, że sąd wydał postanowienie po zamkniętym posiedzeniu, na które doprowadzony został P. i był przesłuchiwany; zeznawali także biegli.

W październiku br. warszawska prokuratura okręgowa otrzymała opinię psychiatryczną co do P. Biegli byli proszeni o wypowiedzenie się m.in. czy w chwili czynu był on poczytalny i czy w związku z tym może brać udział w postępowaniu. Rzecznik prokuratury Michał Dziekański nie ujawnił wtedy szczegółów opinii, ale przyznał, że stanowisko biegłych "jest jednoznaczne". Dodał, że w trakcie analizy prokuratorzy mogą uznać, że konieczne jest przesłuchanie biegłych lub np. powołanie nowego zespołu do przygotowania opinii.

Podstawą czwartkowej decyzji SO - podjętej przez sędzię Dorotę Radlińską - jest art. 260 Kodeksu postępowania karnego, który stanowi: "Jeżeli stan zdrowia oskarżonego tego wymaga, tymczasowe aresztowanie może być wykonywane tylko w postaci umieszczenia w odpowiednim zakładzie leczniczym, w tym w zakładzie psychiatrycznym".

Pytana o powody przedłużenia aresztu, sędzia Leszczyńska-Furtak powiedziała, że nie ustały przesłanki jego stosowania: nadal zachodzi zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób ze strony P., wciąż także występuje obawa ukrywania się podejrzanego, któremu ponadto grozi wysoka kara.

Postanowienie jest nieprawomocne; obrona może na nie złożyć zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

27-letni Kajetan P. jest podejrzany o to, że w lutym br. zamordował w Warszawie Katarzynę J. Ciało 30-latki, z odciętą głową, przewiózł do wynajmowanego mieszkania i podpalił. Tam odkryli je strażacy. Mężczyzna uciekł z Polski. 17 lutego zatrzymano go w stolicy Malty, La Valletcie. Tamtejszy sąd zgodził się na jego ekstradycję; 26 lutego P. został przewieziony do Polski.

Podczas przesłuchania mężczyzna nie okazał skruchy. Jak ujawniła prokuratura, z jego wyjaśnień wynikało, że kobieta była przypadkową ofiarą. Mówił, że postanowił zabić człowieka "w ramach pracy nad sobą i walki ze słabościami".

Za zabójstwo grozi kara dożywocia. Osoba uznana za niepoczytalną nie może być sądzona - śledztwo jest wtedy umarzane, a sąd bezterminowo umieszcza ją w zakładzie zamkniętym.

P. w ostatnich tygodniach usłyszał też zarzuty napaści na psycholog i ranienia kawałkiem szkła oddziałowego podczas obserwacji psychiatrycznej. P. przebywa w areszcie od chwili zatrzymania.