"Warsztaty oczyszczania organizmu z toksyn" zorganizowano w jednej z siłowni w Grodzisku Mazowieckim. W ich trakcie kobiecie zaaplikowano na skórę wydzielinę żaby olbrzymiej z Puszczy Amazońskiej, czyli Kambo. Ta substancja uznawana jest – wśród rdzennych plemion – za naturalną szczepionkę. Uczestnicy warsztatów po podaniu specyfiku m.in. wymiotują.

Sekcja kobiety została przeprowadzona w poniedziałek. Jak powiedział PAP szef Prokuratury Rejonowej w Grodzisku Mazowieckim prokurator Dariusz Ślepokura wstępne wyniki nie wskazują na to, by kobieta zakrztusiła się wymiocinami. - Nie stwierdzono żadnego krwiaka, nie miała żadnych urazów zewnętrznych – dodał.

Jak dodał w czasie sekcji pobrane zostały próbki do badań toksykologicznych. Wyniki powinny być znane za kilka tygodni. Powołany został też już biegły z zakresu badań chemicznych. Jego zadaniem będzie zidentyfikowanie zabezpieczonej substancji, którą nakładano kobiecie na skórę i ustalenia jej składu oraz stopnia toksyczności. Organizator warsztatów Konrad S. podczas przesłuchania w prokuraturze zapewniał, że pochodziła ona ze sprawdzonego źródła od Stowarzyszenia Praktyków Kambo, a on sam był przeszkolony w jej dawkowaniu.

Prok. Ślepokura poinformował również, że do prokuratury zgłosiła się jeszcze jedna osoba, która poinformowała, że w czerwcu tego roku brała udział w takich "warsztatach oczyszczających" w Grodzisku Mazowieckim i miała po nich problemy z nogą, była hospitalizowana. - Przesłała nam dokumentacje lekarska i jej sprawa zostanie objęta naszym postępowaniem. W tym tygodniu zwrócimy się też do innych prokuratur w całym kraju z pytaniem czy prowadzą tego typu sprawy – dodał.

Prokuratura będzie tez ustalać, czy kobieta, która zmarła, nie cierpiała na inne schorzenia. - Biegli mają dokumentację medyczną ze szpitala, w którym zmarła, będzie też ponownie przesłuchiwać pod tym kątem członków jej rodziny – zaznaczył prokurator.

W tej sprawie prokuratura przesłuchała już też uczestników warsztatów. Sam Konrad S. zapewniał, że tego typu warsztaty organizuje od lipca 2015 r. i nigdy dotąd nie zdarzyło się nic podobnego jak ostatnio. Choć – jak mówił - zdarzało się, że uczestnicy byli osłabieni.