Ucieczkę przed podatkami utrudnił wprowadzony w sierpniu tzw. pakiet paliwowy, czyli zestaw zmian w przepisach zwiększający rygor w rozliczeniach podatkowych. Efekt był piorunujący: w ciągu kilku tygodni liczba cystern wjeżdżających z Niemiec do Polski zmalała o 80 proc. Ale przestępcy zmienili metodę: teraz nie skupiają się tylko na wyłudzeniu VAT, ale starają się przede wszystkim wwieźć paliwo do kraju, nie odprowadzając podatków. A następnie wprowadzając towar do obrotu.

– Zauważono mechanizm przewozu paliw cysternami bez stosownych oznaczeń lub jako oleje smarowe, a nawet wwóz paliw w zbiornikach plastikowych, załadowanych na zwykłych ciężarówkach. O tym, że zjawisko to ma miejsce, świadczą chociażby ostatnie akcje Służby Celnej i kontroli podatkowej – przyznaje Leszek Wieciech, prezes Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego. – Ponadto przy analizie dokumentów przewozu uwagę zwracają egzotyczne trasy rzekomego tranzytu, np. przewóz oleju napędowego z Litwy do Francji czy też z Niemiec do Bułgarii. Tego typu dostawy są absolutnie nieuzasadnione ekonomicznie i wskazują na poszukiwanie przez przestępców nowych metod omijania prawa – dodaje.

O tym, że mafia paliwowa próbuje nowymi sposobami obejść pakiet, mówią też nieoficjalnie urzędnicy Ministerstwa Finansów. Choć – jak zastrzegają – nie widać tego jeszcze w twardych danych budżetowych. Ich zdaniem rozstrzygające będą informacje o wykonaniu budżetu w grudniu.

Już oficjalnie resort przyznaje, że z branży paliwowej docierają do niego sygnały o nowym procederze, czyli wwożeniu paliw na fałszywych dokumentach lub w pozornym tranzycie. MF podtrzymuje, że pakiet paliwowy działa, choć jego szef Mateusz Morawiecki uważa, że skala nadużyć na rynku nadal jest zbyt duża. Rozesłał on do celników specjalny list, w którym mobilizuje ich do walki z nadużyciami i oferuje pomoc. Prosił też o kolejne pomysły na uszczelnianie obrotu.

Prezes Wieciech nie ma wątpliwości, jaki jest obecnie najsłabszy punkt w walce państwa z mafią paliwową. – Wielokrotnie powtarzaliśmy, że należy wzmocnić służby zajmujące się przestępczością w obrocie paliwami. Chodzi zarówno o zwiększenie liczby personelu, jak i odpowiednie jego wyposażenie – mówi prezes POPiHN. I dodaje, że doświadczenia z przeszłości jasno dowodzą, że częste i dokładne kontrole odnoszą skutek. Już sam fakt permanentnego nadzoru przy granicach odstraszał przestępców. – W ten sposób zrywano łańcuch dostaw nielegalnego paliwa. Jego dotychczasowi odbiorcy zmuszani byli do zaopatrywania się w legalnych bazach paliw – wyjaśnia Wieciech.

ONZ-owski UN Global Compact zajmujący się badaniem szarej strefy w gospodarce ma podobne rekomendacje dla polskiego rządu. Dodatkowo sugeruje wzmocnienie kontroli transportu towarów akcyzowych. W ostatnim raporcie poświęconym szarej strefie w Polsce sugeruje, że bez takiej kontroli pakiet paliwowy (i nowo wprowadzany pakiet energetyczny) nie zadziała w pełni. Za wzór podaje Elektroniczny Drogowy System Kontroli Transportu, tzw. EKAER, który od 2015 r. działa na Węgrzech. Zgodnie z tamtejszym prawem zakupy tzw. towarów wrażliwych mogą być dokonywane wyłącznie przez podatników posiadających numer EKAER. Aby móc przewozić taki towar, np. paliwo, trzeba każdorazowo zgłaszać transport do systemu, podając właśnie ten numer. To umożliwia pełen monitoring towaru na terenie kraju.

Nasz resort finansów pracuje nad podobnym rozwiązaniem. System ma nazywać się SENT. Minister Henryk Kowalczyk, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów, powiedział nam wczoraj, że kolejny pomysł zakłada wprowadzenie obowiązku montowania nadajników GPS w samochodach przewożących paliwo. Takie rozwiązanie mogłoby wejść w życie już w połowie przyszłego roku.

Na razie Ministerstwo Finansów deklaruje, że zaostrzy kontrole cystern wjeżdżających do Polski. Służba Celna będzie je sprawdzać na drogach, a kontrolerzy skarbowi prześwietlać rozliczenia (zwłaszcza VAT) prowadzone przez składy podatkowe, zarejestrowanych odbiorców paliw, jak również ich klientów.

W walkę z mafią mają się też zaangażować największe krajowe koncerny paliwowe. To pomysł wicepremiera Morawieckiego, który już rozmawiał na ten temat z prezesem PKN Orlen.

Pakiet paliwowy, czyli walka z wyłudzeniami VAT

Około 2 mld zł dodatkowych wpływów do budżetu – taki był cel zmian w przepisach podatkowych w obrocie paliwami. Głównym założeniem było zablokowanie wyłudzeń zwrotów VAT (przy wewnątrzwspólnotowym było to stosunkowo łatwe). Pakiet wprowadził zasadę, że podmiot przywożący paliwo do Polski lub odbiorca, dla którego to paliwo jest przywożone, ma najpierw zapłacić podatek, a dopiero w drugim kroku, składając deklarację VAT, domagać się jego zwrotu. W ten sposób fiskus otrzymuje pieniądze i może weryfikować transakcję. Do sierpnia było odwrotnie: fiskus wypłacał zwrot i dopiero wtedy sprawdzał, czy wszystko się zgadza. Pakiet wprowadził zasadę, że sprowadzając paliwo, VAT trzeba zapłacić od ręki, można nawet policzyć go szacunkowo dla przyspieszenia całego procesu. Inne rozwiązanie to wymóg, że aby uzyskać koncesje na obrót z zagranicą, podmiot musi mieć siedzibę na terenie kraju. Obok pakietu paliwowego rynek ma uszczelnić też pakiet energetyczny. Wprowadza on spójną definicję paliw ciekłych, ale też m.in. koncesję na przeładunek paliw. UOKiK i URE mają prowadzić rejestry podmiotów posiadających różne rodzaje koncesji paliwowych. Pakiet zwiększa też kary za działalność bez koncesji i nierejestrowany transport paliwa.