Gliwicka prokuratura zarzuciła mu zabójstwo pięciu osób, a także usiłowanie zabójstwa szóstej - najstarszego syna, który ocalał z pożaru. Według oskarżenia, motywem zbrodni była chęć uzyskania pieniędzy z ubezpieczenia. Oskarżony, który miał poważne długi, zawarł szereg umów ubezpieczeń majątkowych i osobistych. To psychopata, który dla realizacji swoich potrzeb zaplanował i zrealizował ohydną zbrodnię - uważa prokuratura. Według oskarżenia, nie ma wątpliwości, że to P. podpalił dom - z logowań jego telefonu wynika, że w czasie wybuchu pożaru był w pobliżu.

W ustnym uzasadnieniu orzeczenia sędzia Grażyna Suchecka podkreśliła, że P. precyzyjnie zrealizował swój plan. Był osobą poczytalną, wiedział, że podkładając ogień, skazuje rodzinę na śmierć - najstarszy syn przeżył tylko dlatego, że się obudził - mówiła sędzia. Przypomniała, że rodzina P. była stawiana za wzór, była bardzo wierząca i blisko związana z Kościołem; P. był szafarzem w miejscowej parafii.

Sędzia Grażyna Suchecka dodała, że krótko po tragedii P. proponował innym kobietom wspólne życie. Sąd przyjął, że chęć uzyskania pieniędzy z ubezpieczenia była tylko jednym z motywów zabójstwa. Oskarżonemu chodziło o chęć uzyskania swoistej wolności od rodziny, którą sam stworzył, pieniądze miały umożliwić realizację tego celu – powiedziała sędzia.

Z opinii pożarniczej wynika, że zarzewia ognia w domu były w sześciu miejscach. Oskarżony nie przyznał się do winy - twierdzi, że w jego domu doszło do przypadkowego pożaru, a on sam w tym czasie był w innym miejscu, w oddalonym o ok. 10 km zakładzie w Pawłowicach, w którym montował meble. Podawany przez prokuraturę motyw obrona uważa za absurdalny, a opinie biegłych - za nierzetelne i niewiarygodne. Obrona domagała się uniewinnienia.