Wymiar sprawiedliwości w Polsce jest autonomiczny, niezależny od władzy wykonawczej. Jest w tej chwili ostoją rządów prawa w Polsce i polskiej wolności - mówił we wtorek dziennikarzom Pinior po opuszczeniu sali sądu.

Na pytanie dziennikarza, jak odnosi się do stwierdzenia sądu o dużym prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa b. senator podkreślił, że to "nie przesądza o jego winie". - To jest najważniejsze w tej chwili. Chcę, żeby to postępowanie służyło udowodnieniu tego, że jestem niewinny. Zrobię wszystko, żeby wyjaśnić wszystkie okoliczności tej sprawy. Jestem przekonany o tym, że sądy w Polsce zachowają swoją autonomię i niezależność; będę robił to, co sąd będzie ode mnie oczekiwał w tej sprawie - zadeklarował.

Zadowolenie z orzeczenia sądu wyraził adwokat Piniora Jacek Dubois. - Naszą intencją było, by Józef Pinior pozostał na wolności i mógł w warunkach wolnościowych dowodzić swojej niewinności w tej sprawie. Sąd wybrał najrozsądniejsze rozwiązanie nie stosując środka zapobiegawczego – ocenił.

We wtorek sąd - oddalając zażalenie na decyzję I instancji o niestosowaniu aresztu wobec Piniora - oświadczył, że z zebranych materiałów wynika, że Pinior miał "pełną świadomość co do działań Jarosława Wardęgi, a niejednokrotnie inspirował te działania, wymuszał ich kierunek, a czasami wymuszał zachowanie Jarosława Wardęgi w odniesieniu do 'finansowego wsparcia'".

Sąd II instancji podkreślił, że na tym etapie postępowania, gdy bada się jedynie kwestię zasadności stosowania aresztu "nie przesądza winy podejrzanego". Zarazem sąd uznał, że zebrane dowody wskazują "na duże prawdopodobieństwo, że podejrzany popełnił przestępstwo". Uznał też jednak, że w sprawie nie ma obawy matactwa; Józef Pinior, przebywając na wolności, nie ma wpływu na zabezpieczony w sprawie materiał dowodowy.

"Podejrzany Józef Pinior odmówił składania wyjaśnień do czego miał prawo. Jednocześnie jednak pozbawił sąd możliwości oceny, czy inna wersja zdarzenia niż prezentowana przez prokuratora jest równie prawdopodobna. Przechodząc do analizy materiału dowodowego w postaci stenogramów z podsłuchów, sąd drugiej instancji doszedł do przekonania, że są to dowody obciążające zarówno ocenianego tutaj podejrzanego tutaj Józefa Piniora, jak i Jarosława Wardęgę" - podał sąd.

Piniora i dziesięć innych osób CBA zatrzymało 29 listopada. Wszyscy usłyszeli zarzuty popełnienia przestępstw o charakterze korupcyjnym. Pinior jest podejrzany o przyjęcie wiosną zeszłego roku 40 tys. zł za załatwienie w instytucjach państwowych i samorządowych korzystnego rozstrzygnięcia spraw biznesmena inwestującego na Dolnym Śląsku. Śledczy zarzucają mu także przyjęcie 6 tys. zł za podjęcie się załatwienia koncesji na wydobywanie kopalin oraz powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych.

1 grudnia Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto nie uwzględnił wniosków prokuratury ws. aresztów dla trzech podejrzanych. Nie zastosował też wobec nich żadnych innych środków zapobiegawczych. W ocenie sądu brak było przesłanek do stosowania tymczasowego aresztowania. W zażaleniu do Sądu Okręgowego prokuratura zarzuciła SR błędy w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę orzeczenia o odmowie aresztu wobec podejrzanych. W ocenie prokuratury, sąd bezpodstawnie przyjął, że Pinior mógł nie być świadomy udziału w korupcyjnym procederze. Prokuratura wskazała również w zażaleniu, że sąd pierwszej instancji w żaden sposób nie uzasadnił, na jakiej podstawie wykluczył możliwość matactwa ze strony podejrzanych.