- Eliminacje muszą być prowadzone dla dobra całego stada - tłumaczył Krzysztof Żoch z Nadleśnictwa Borki.

Argumentem za odstrzałem zwierząt jest ich zły stan zdrowia. Lekarz weterynarii Robert Wojtacha potwierdził, że wśród żubrów nie leczy się groźnych wirusowych chorób, by uniknąć przeniesienia ich na inne osobniki. Kolejnym argumentem za odstrzałem żubrów jest ich wysoka liczebność. Koszt utrzymania dużego stada to ok. 300 tysięcy złotych rocznie, dlatego Nadleśnictwo Borki sprzedaje zgodę na odstrzał m.in. myśliwym z Austrii i Niemiec.

Organizacje ekologiczne stanowczo sprzeciwiają się komercyjnym polowaniom. - To barbarzyństwo. Strzelanie do żubrów, by lasy państwowe mogły zarobić, jest nieporozumieniem - powiedział Adam Bohdan z fundacji "Dzika Polska".