Postępowanie - prowadzone od lata 2015 r. - dotyczyło podejrzenia "narażenia w CZD na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pozostających pod opieką lekarza Poradni Neurologii i Epileptologii małoletnich pacjentów w związku z prowadzeniem leczenia padaczki opornej na leki przy zastosowaniu preparatów pochodnych kanabinoidów".

Jak poinformował w komunikacie rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Łukasz Łapczyński, postępowanie umorzono "wobec braku znamion czynu zabronionego". Decyzja została podjęta w zeszłym tygodniu.

"W oparciu o zgromadzony w toku dochodzenia materiał dowodowy, w tym dokumentację medyczną, zeznania świadków oraz opinię zespołu biegłych z zakresu analizy leków i toksykologii sądowej, neurologii i pediatrii ustalono, że w wyniku podjętej terapii przy zastosowaniu preparatów pochodnych kanabinoidów nie doszło do narażenia małoletnich pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu" - wskazała prokuratura.

Postanowienie nie jest prawomocne; zaskarżyć decyzję mogą opiekunowie małoletnich pacjentów oraz Centrum Zdrowia Dziecka, jako instytucja, która złożyła zawiadomienie do prokuratury.

W piątek prok. Łapczyński powiedział PAP, że wcześniej postępowanie było przez pewien czas zawieszone w związku z długim czasem oczekiwania na opinię zespołu biegłych w tej sprawie.

Postępowanie wszczęto w sierpniu 2015 r. Zawiadomienie do prokuratury złożyło wtedy CZD. Dotyczyło ono możliwości popełnienia przez Bachańskiego przestępstwa narażenia pacjentów przez prowadzenie tego badania klinicznego bez uzyskania świadomej zgody przedstawicieli prawnych uczestników badania.

Resort zdrowia podawał wówczas, że terapia "była nielegalna i prowadzona z narażeniem dzieci na niebezpieczeństwo". Jak zaznaczał "nie było żadnego protokołu leczenia, nie zapewniono w sposób systematyczny kontroli stanu zdrowia dzieci, nie było regularnego harmonogramu wizyt kontrolnych, nie prowadzono monitorowania stężenia leku we krwi dziecka, nie analizowano w sposób metodologicznie poprawny potencjalnych objawów ubocznych ani poprawy stanu zdrowia".

Sam dr Bachański w liście otwartym do ówczesnego ministra zdrowia Mariana Zembali pisał, że CZD dokonało na nim linczu i podważyło "w sposób nieludzki i niezgodny z prawdą" jego kompetencje i doświadczenie zawodowe. Zapewnił, że jego przełożeni wiedzieli o prowadzonym przez niego leczeniu i otrzymał on zgodę na leczenie nie więcej niż dziesięciu pacjentów. Jak dodawał, jego przełożeni nie interesowali się szczegółowo przebiegiem leczenia, nikt też nie przekazywał mu żadnych uwag dotyczących m.in. dawkowania leków i prowadzonej dokumentacji medycznej.

W październiku 2015 r. dr Bachański został dyscyplinarnie zwolniony z CZD. Placówka nie ujawniła powodów swojej decyzji.

Podczas pikiety pod CZD latem 2015 r. rodzice dzieci chorych na lekoodporną padaczkę żądali przywrócenia do pracy Bachańskiego w Poradni Neurologii i Epileptologii CZD. Rodzice przekonywali, że marihuana medyczna jest ratunkiem dla ich dzieci.

W marcu 2015 r. Trybunał Konstytucyjny zasygnalizował Sejmowi celowość działań ustawodawczych zmierzających do uregulowania kwestii medycznego wykorzystania marihuany. Obecnie w Sejmie trwają prace nad poselskim - zgłoszonym przez Kukiz'15 - projektem dot. dostępności do preparatów produkowanych w oparciu o konopie; podkomisja nie zakończyła jeszcze prac.

Pracujemy nad tym, żeby lekarze mieli możliwość przepisywania preparatów zawierających marihuanę, ale na niezwykle rozsądnych zasadach - powiedział niedawno PAP wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas.