Informację o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia w tej sprawie przekazała w środę PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek.

Według śledztwa, przedstawiciele siemianowickiej spółki dostarczającej chemię dla kopalń korumpowali przedstawicieli zakładów górniczych w zamian za preferowanie ich firmy w kontaktach handlowych. To już szósty akt oskarżenia w tej sprawie. 14 oskarżonych ostatnio osób odpowie przed sądem w Siemianowicach Śląskich za przyjmowanie lub wręczanie korzyści majątkowych od listopada 2000 r. do 2008 r.

Wśród osób objętych aktem oskarżenia jest Andrzej B. - wiceprezes siemianowickiej spółki. Został oskarżony o przekazanie osobom pełniącym funkcje kierownicze w kopalniach łapówek w łącznej kwocie ponad 580 tys. zł. Aktem oskarżenia objęto również pięciu pracowników tej firmy, których także oskarżono o wręczanie łapówek. Kolejnych ośmiu oskarżonych to osoby zajmujące kierownicze stanowiska w kopalniach.

- Dowody zgromadzone w sprawie wskazują, że korzyści majątkowe były wręczane przez przedstawicieli tej firmy w zamian za preferencyjne traktowanie spółki w stosunkach handlowych: dokonywanie zakupu od firmy, regulowanie płatności w pierwszej kolejności, niezgłaszania reklamacji w przypadku wadliwego towaru - poinformowała prok. Zawada-Dybek.

Według ustaleń ze śledztwa, pieniądze - jednorazowo były to kwoty od 140 do 8,4 tys. zł - wręczano w gotówce lub na podstawie fikcyjnych umów zleceń z pracownikami kopalni lub członkami ich rodzin. - Środki przeznaczone na łapówki pozyskiwane były ze środków zagranicznych, od spółki powiązanej kapitałowo z firmą z Siemianowic Śląskich. Pieniądze na teren Polski przywożone były z kolei w gotówce. Proponowane "prowizje" oznaczały odpowiednią kwotę pieniędzy, wyliczoną procentowo od wartości sprzedaży – z reguły 1-2 proc.  - dodała rzeczniczka.

Jak podała prokuratura, wśród oskarżonych są osoby zajmujące kierownicze stanowiska w kopalniach, które przed zmianą struktury w górnictwie nosiły nazwy: "Zofiówka", "Borynia", "Jankowice", "Śląsk", "Marcel" oraz nieistniejącej już Bytomskiej Spółce Węglowej i Zakładzie Górniczym Bytom II.

Jak podaje prokuratura, oskarżeni, poza jedną osobą, nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Może im grozić kara do lat 12 więzienia.

Skierowany do Sądu Rejonowego w Siemianowicach Śląskich akt oskarżenia jest już szóstym w tym śledztwie, które pierwotnie prowadziła Prokuratura Apelacyjna w Katowicach. Wcześniej oskarżono już 12 osób. Wobec kilku z nich zapadły już prawomocne wyroki skazujące.

Wobec dwóch osób z firmy z Siemianowic, z uwagi na ujawnienie przed organami ścigania nielegalnego procederu, prokurator umorzył postępowanie karne. Osoby te skorzystały bowiem z klauzuli niekaralności. Na zlecenie prokuratury czynności w tej sprawie wykonywała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

To jedna z większych afer korupcyjnych w polskim górnictwie z finałem w sądzie. Od września 2013 r. przed katowickim sądem okręgowym trwa proces ponad 20 osób - wśród nich b. dyrektorów kopalń i b. prezesów spółek węglowych - które według częstochowskiej prokuratury przyjęły ponad 3 mln zł łapówek za preferowanie niektórych firm kooperujących z górnictwem.

W innej sprawie katowicka prokuratura oskarżyła ok. 30 osób o przyjmowanie łapówek na ponad 9 mln zł przy zawieraniu kontraktów na sprzęt i usługi w górnictwie. Według prokuratury i ABW, przestępczy proceder trwał od lat 90. i dotyczył dokonywania przez spółki i należące do nich zakłady górnicze zakupów urządzeń i maszyn górniczych oraz usług remontowych, serwisowych i dostaw części zamiennych.