W trakcie trwających na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach uroczystości prezydent mówił, że legendarny bohater powstania warszawskiego, żołnierz Batalionu AK "Parasol", generał "Gryf" to "wzór Polaka, patrioty, żołnierza niezłomnego, twardego, a jednocześnie ciepłego, dobrego, absolutnie niezachwianego w przekonaniu o konieczności służby ojczyźnie".

Podkreślił, że postać gen. Brochwicz-Lewińskiego jest i pozostanie wzorem i przykładem "przede wszystkim dla młodego pokolenia".

Poświęciłeś tyle lat na dawanie świadectwa, kształtowanie ich świadomości, poczucia więzi z ojczyzną i obowiązku wobec niej. Dziękujemy za twoje wielkie, bohaterskie i piękne życie - mówił prezydent.

Przypominał też słowa generała "Gryfa". - "Bądźcie zawsze gotowi. Pilnujcie Polski" - mówiłeś. Zapewniam cię, nasz wielki panie generale, że wszyscy będziemy pamiętali te słowa po kres naszych dni. Że uczynimy wszystko, aby tak, jak ty stałeś przez całe swoje życie, tak też stać na straży ojczyzny, jej bezpieczeństwa, wolności, niepodległości, suwerenności, tego wszystkiego, za co byłeś gotowy oddać życie i za co życie oddawali twoi towarzysze broni, których tu, na Cmentarzu Obrońców Ojczyzny, obok bohaterów września 1939 r., twoich przyjaciół powstańców warszawskich, zostaniesz - podkreślił Andrzej Duda.

Wszystko, co żyje, zmierza w stronę śmierci. Są jednak ludzie, których szlachetne czyny nie pozwalają odejść w zapomnienie. Należy do nich śp. gen. Brochwicz-Lewiński, który żyje w Bogu i nadal będzie żył w sercach Polaków, wszak jego serce przez 96 lat biło miłością do Polski - podkreślał podczas homilii w Katedrze Polowej Wojska Polskiego biskup Józef Guzdek.

W Katedrze Polowej WP w Warszawie odbyły się uroczystości pogrzebowe gen. Janusza Brochwicz-Lewińskiego "Gryfa", żołnierza Batalionu AK "Parasol", dowódcy obrony Pałacyku Michla podczas Powstania Warszawskiego. W uroczystościach, które mają charakter państwowy, wziął udział prezydent Andrzej Duda, przedstawiciele rządu, w tym MON, MSZ, parlamentu, urzędów państwowych, Instytutu Pamięci Narodowej, Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Wojska Polskiego.

Jak mówił Guzdek, czyny Brochwicz-Lewińskiego "świadczą o pełnej poświęcenia służbie Bogu i ojczyźnie".

We wrześniu 1939 roku kapral podchorąży Janusz Brochwicz-Lewiński stanął do walki z niemiecką i sowiecką armią. W trakcie kilku lat wojennej zawieruchy wielokrotnie doświadczył Bożego Miłosierdzia. Cudem uniknął śmierci z rąk NKWD i w niezwykłych okolicznościach zbiegł z sowieckiej niewoli. Podczas okupacji był jednym z najdzielniejszych żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i uczestników powstania warszawskiego. Postrzelony 8 sierpnia 1944 roku w czasie powstańczych walk przez niemieckiego snajpera, po raz kolejny został cudem zachowany przy życiu - przypomniał biskup polowy WP.

Ufamy, że dołączyłeś do grona najwybitniejszych synów naszej ojczyzny, których Bóg nagrodził ojczyzną wieczną. Spotkałeś towarzyszy broni z września 1939 roku, żołnierzy Armii Krajowej, uczestników Powstania Warszawskiego i tych, którzy jak ty - jedli gorzki chleb przymusowej emigracji - powiedział Guzdek.

Zaznaczył, że "Gryfa" będzie brakowało młodym ludziom noszącym mundury Wojska Polskiego, którzy go kochali i dla których był niedoścignionym wzorem. - Ufamy jednak, że posiałeś tak wiele dobra w ich sercach, że twoja idea wiernej służby Bogu i ojczyźnie będzie kontynuowana. Wojskowe sztandary z wyhaftowanymi na nich trzema słowami: "Bóg, Honor, Ojczyzna" nadal będą jednoczyć tych, którzy są gotowi przelewać krew, a nawet oddać życie, stając w obronie ojczyzny, stając w obronie najważniejszych praw człowieka - wyraził nadzieję biskup polowy.