Obowiązująca od września ustawa dekomunizacyjna nakazuje samorządom usunięcie tablic czy zmianę nazw ulic, które upamiętniają komunizm i czasy PRL.

Na Podhalu zagrożona jest rzeźba "Organy" Władysława Hasiora stojąca do 1966 r. na przełęczy Snozka. Wprawdzie inskrypcja sławiąca "utrwalaczy" władzy ludowej została już usunięta, ale sam pomnik wciąż jest solą w oku działaczy PiS w gminie Czorsztyn, na terenie której stoją "Organy" – pisze "Gazeta Wyborcza".

Pochodząca z pobliskiego Krościenka posłanka PiS Anna Paluch uważa, że "intencją autora było sławienie systemu totalitarnego".

To byłby wielki wstyd, gdyby z powodów politycznych niszczono dzieła twórców tej miary – powiedział "Wyborczej" rzeźbiarz Andrzej Szarek, uczeń i przyjaciel Hasiora.

Dwaj przedstawiciele Światowego Związku AK Marek Zapała i Tadeusz Morawa domagają się z kolei usunięcia i zmiany napisu z pomnika Józefa Karasia "Ognia", który w 2006 r. odsłonił prezydent Lech Kaczyński. A to ze względu na współpracę "Ognia" z MO i UB, co zdaniem inicjatorów zmiany, "musiało prowadzić do współpracy z NKWD".

Z ich opinią nie zgadza się oddział Światowego Związku AK w Nowym Targu. Sprawą zajmuje się komisja kultury zakopiańskiej rady miasta.