Na poprzedniej rozprawie, 19 stycznia, prokurator złożył wniosek o dołączenie do materiałów sprawy dokumentów ze śledztwa prowadzonego przez zamiejscowy wydział Prokuratury Krajowej w Krakowie ws. poświadczenia nieprawdy ws. kosztów opinii uzupełniającej i doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Skarbu Państwa w wysokości 372 tys. zł.

Zdaniem prokuratora, dokumenty te mogą mieć znaczenie dla sądu, "bowiem wskazują na okoliczności mogące stanowić powody osłabiające zaufanie do wiedzy i bezstronności biegłych". Według prokuratora istnieje prawdopodobieństwo, że "opracowanie opinii może być równie nierzetelne, jak rozliczenie jej kosztów".

Był to jeden z kilku wniosków dowodowych składanych podczas dwóch styczniowych rozpraw, zmierzających do zawieszenia procesu do czasu rozpoznania przez sąd zażalenia prokuratora na koszt opinii uzupełniającej. Pod koniec stycznia Sąd Okręgowy w wydziale odwoławczym uwzględnił zażalenie prokuratora ws. zbyt wysokich kosztów sporządzenia uzupełniającej opinii biegłych i uchylił postanowienie ws. przyznania wynagrodzenia biegłym do ponownego rozpoznania przez sąd pierwszej instancji.

Na poniedziałkowej rozprawie sąd oddalił wniosek prokuratora o dołączenie materiałów ze śledztwa ws. kosztów opinii. Uznał, że w oczywisty sposób zmierza on jedynie do przedłużenia postępowania, o czym – jak stwierdził - świadczy przebieg ostatnich rozpraw. Sąd podkreślił w uzasadnieniu, że okoliczności wskazywane przez prokuratora w tym wniosku nie mają znaczenia dla sprawy, a zarzuty postawione tylko jednemu z biegłych dotyczą jedynie kosztów, a nie treści opinii i nie można na tej podstawie automatycznie podważać treści opinii. Wcześniej sąd wskazywał, że opinia uzupełniająca biegłych jest jasna, kompletna i zrozumiała oraz nie budzi wątpliwości sądu.

Podczas rozprawy doszło do wymiany zdań na temat przewlekłości postępowania. Prokurator zarzucił sądowi, że ten wyznaczył odległy termin rozprawy aż po upływie ośmiu miesięcy od wpłynięcia opinii uzupełniającej. Sąd odpowiedział, że termin został wyznaczony po odebraniu od wszystkich stron oświadczeń na temat opinii, a następnie po uzupełnieniu braków wyznaczył termin uwzględniający możliwość zaplanowania obecności na rozprawach przez oskarżyciela posiłkowego Zbigniewa Ziobrę, obecnego ministra sprawiedliwości.

W kolejnym wniosku prokurator wnosił o przesłuchanie jednego z biegłych lekarzy, który zeznał, że treść całościowej opinii biegłych z 2011 r. nie oddaje w pełni jego stanowiska z zakresu kardiochirurgii, jakie wyraził w osobnym dokumencie zabezpieczonym w jego komputerze. Ponadto prokurator wnosił o przesłuchanie lekarki, która leczyła Jerzego Ziobrę w Krynicy, podejrzanej o dopuszczenie się oszustwa w dokumentacji medycznej pacjenta.

Wniosek o przesłuchanie biegłych złożył też pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych mec. Adam Gomoła, ale sąd oddalił go uznając, iż stanowi powielenie poprzednich, oddalonych wniosków.

Obrońcy oskarżonych lekarzy wnosili o oddalenie wniosku prokuratora. Podkreślali, że nie ma on znaczenia co do kwestii, czy opinia biegłych spełnia standardy metodologicznej poprawności i merytorycznej prawidłowości. Podobnie uznali przy wniosku dot. zeznań lekarki Jerzego Ziobry.

Ojciec Zbigniewa Ziobry był leczony od 22 czerwca 2006 r. w Szpitalu Uniwersyteckim UJ w Krakowie. Zmarł 2 lipca. Prokuratura dwukrotnie umorzyła śledztwo w tej sprawie. W 2013 r. przed krakowskim sądem rozpoczął się proces z subsydiarnego aktu oskarżenia przeciwko czworgu lekarzom ze szpitala. Akt taki złożyła Krystyna Kornicka-Ziobro, a przyłączyli się do niego synowie Witold i Zbigniew. Akt taki może wnieść pokrzywdzony w sprawach ściganych z oskarżenia publicznego w sytuacji, gdy dwukrotnie odmówi tego prokurator (po wykorzystaniu drogi zażalenia sądowego). Rodzina dołączyła inne opinie lekarskie, uzyskane przez nią w różnych ośrodkach medycznych.

W wyniku przystąpienia do sprawy w 2016 r. zamiejscowego wydziału Prokuratury Krajowej w Krakowie proces toczy się w trybie z oskarżenia publicznego, a oskarżyciele subsydiarni stali się oskarżycielami posiłkowymi.

Lekarzy oskarżono, że "pomimo ciążącego na nich szczególnego obowiązku opieki nad pacjentem (...) narażony on został na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, skutkiem czego pacjent 2 lipca 2006 r. zmarł". Zarzuty dotyczą nieprawidłowej diagnozy i wyboru nieprawidłowego leczenia - m.in. przeprowadzenia zabiegu angioplastyki wieńcowej (założenie stentów) zamiast operacji kardiochirurgicznej (wszczepienia by-passów), brak konsultacji kardiochirurgicznej, nieprawidłowości w leczeniu farmakologicznym.

Wśród oskarżonych są: ówczesny kierownik II oddziału Kliniki Kardiologii i oddziału klinicznego szpitala prof. Jacek D., ówczesny lekarz tego oddziału i wiceszef pracowni hemodynamiki, a obecnie szef II oddziału Klinicznego Kardiologii oraz Interwencji Sercowo-Naczyniowych prof. UJ Dariusz D., lekarka dyżurna Katarzyna S. i ordynator sali monitorowanej Andrzej K. Oskarżeni nie przyznali się do winy i odmówili odpowiedzi na pytania oskarżycieli i ich pełnomocnika.

Jest to kolejny proces w tej sprawie. Subsydiarny akt oskarżenia wpłynął do sądu w lipcu 2011 r. W lutym 2012 r. krakowski sąd rejonowy umorzył postępowanie. Sąd odwoławczy utrzymał w mocy postanowienie o umorzeniu w stosunku do trojga lekarzy, sprawę czwartego skierował ponownie do sądu rejonowego. Z kasacją nadzwyczajną w tej sprawie na wniosek rodziny pacjenta wystąpił do Sądu Najwyższego Prokurator Generalny. W marcu 2013 r. SN uznał, że sąd odwoławczy nie odniósł się do wszystkich argumentów, jakie podnosili żona Jerzego Ziobry oraz synowie, żądający przeprowadzenia procesu o błąd w sztuce lekarskiej, i powinien rozpoznać ich argumenty. W rezultacie sprawa trafiła ponowie do sądu rejonowego.