Wniosek o trzymiesięczny areszt dla lekarza śledczy z nadzorującej sprawę Prokuratury Okręgowej w Gdańsku motywowali głównie wysokim prawdopodobieństwem popełnienia przez lekarza przestępstw oraz "obawą bezprawnego utrudniania postępowania ze strony podejrzanego".

Jak poinformowała PAP Tatiana Paszkiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe, podejmując w środę po południu decyzję, podzielił stanowisko prokuratury "wskazujące na uzasadnione podejrzenie popełnienia przez podejrzanego przestępstw, ale uznał, że brak jest podstaw do zastosowania środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania".

Rzecznik dodała, że sąd zdecydował o zastosowaniu wobec lekarza dozoru policyjnego oraz poręczenia majątkowego w wysokości 20 tys. zł. Wyjaśniła, że w tej sytuacji lekarz może nadal prowadzić praktykę lekarską.

Paszkiewicz zaznaczyła, że prokuratura złoży zażalenie na decyzję sądu.

31 zarzutów doprowadzania do tzw. innych czynności seksualnych postawiła prokuratura chirurgowi onkologowi z Gdańska. Ofiarami miało być 25 jego pacjentek. Do przestępstw miało dochodzić między 2005 a 2015 rokiem, ale większość z nich miała przypadać na lata 2013-15 - informuje Tatiana Paszkiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, pod której nadzorem gdańska policja prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Ofiary to głównie pacjentki jednej z publicznych poradni onkologicznych w Gdańsku. Jedna z nich w momencie przestępstwa miała mniej niż 15 lat.

Rzeczniczka dodała, że 65-letni lekarz nie przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia, których treści śledczy nie ujawniają. Gdański sąd ma w środę rozpatrzyć wniosek prokuratury o zastosowanie wobec lekarza tymczasowego aresztu. Za czyny, które mu zarzucono, grozi kara do 10 lat więzienia.

Lekarz został zatrzymany we wtorek rano. Niedługo po tym poinformował, że źle się czuje, i trafił do szpitala. Po południu, po wykonaniu badań, lekarze stwierdzili, że mężczyzna może brać udział w czynnościach prokuratorskich. Został przewieziony do prokuratury, gdzie do późnego wtorkowego wieczora był przesłuchiwany.