Tym samym potwierdził informację na ten temat podaną przez portal PolskieRadio.pl

Jak mówił Bukowiecki sprawa dotyczy śledczych z prokuratury rejonowej z Gdańska-Wrzeszcza, którzy prowadzili to postępowanie oraz prokuratorów z prokuratury okręgowej, którzy na tym etapie je nadzorowali.

Powiedział, że do Łodzi trafiły już w tej sprawie materiały z Prokuratury Krajowej. - Analizujemy je oraz gromadzimy odpowiednie dokumenty, m.in. akta osobowe tych prokuratorów, akta prowadzonych wobec nich postępowań dyscyplinarnych – dodał.

Zaznaczył, że łódzcy śledczy czekają też na materiały w tej sprawie z sejmowej komisji śledczej badającej sprawę Amber Gold.

Według portalu PolskieRadio.pl., które rozmawiało z rzecznikiem Prokuratury Krajowej Ewą Bialik, śledztwo w łódzkiej prokuraturze regionalnej "zostało wszczęte w zakresie czterech czynów z art. 231 par1 k.k. i pozostaje w fazie in rem".

Wspomniany artykuł stanowi, że "funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

Portal przypomina, że na początku lutego dwa zawiadomienia do prokuratury złożyła komisja śledcza badająca aferę Amber Gold. Doniesienia dotyczyły pań prokurator, które zdaniem posłów komisji na początkowym etapie śledztwa dopuściły się wielu uchybień i zaniedbań.

Według portalu chodzi o Barbarę Kijanko z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz oraz Hannę Borkowską z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Pierwsza w ocenie komisji, nie podjęła działań nakierowanych na wykrycie i pociągnięcie do odpowiedzialności sprawcy przestępstwa, w związku z czym nie podjęła ciążących na niej obowiązków.

Z kolei prokurator Borkowska odpowiadała za nadzór nad Prokuraturą Rejonową we Wrzeszczu. Zdaniem komisji miała ona przetrzymywać pisma ws. odwieszenia postępowania dotyczącego Amber Gold. Do Prokuratury Rejonowej powinno ono trafić w styczniu 2012, a zostało wysłane dopiero w kwietniu.