Proces odbywa się z wyłączeniem jawności, ze względu na fakt, że powód - znany jako Jarosław Sokołowski - "Masa" - ma status świadka koronnego w innej sprawie. Na wokandzie figuruje już pod innym nazwiskiem.

W sprawie chodzi o wypowiedzi "Masy" z 2015 r. dla kilku mediów, w których skruszony gangster grupy pruszkowskiej, a obecnie świadek koronny powiedział, że walka między Andrzejem Gołotą a Michaelem Grantem z 1999 r. była ustawiona - sugerował, że ustawiającym był Andrzej Kolikowski - "Pershing" (zabity w grudniu 2015 r. w mafijnych porachunkach - przyp. red.).

Gołota miał Granta na deskach, wygrywał wyraźnie na punkty i nagle, przed końcem się poddał. Nikt ze zwykłych kibiców nie wiedział, dlaczego. Byli jednak tacy, którzy wiedzieli - mówił "Masa".

Żona pięściarza Mariola Gołota, która prowadzi w USA praktykę adwokacką, uznała te słowa "Masy" za kłamstwo. W odpowiedzi "Masa" pozwał ją o ochronę dóbr osobistych i zażądał 100 tys. zadośćuczynienia i przeprosin na pierwszej stronie ogólnopolskiej gazety.

Pełnomocnik Marioli Gołoty mec. Grzegorz Szwoch powiedział dziennikarzom zgromadzonym przed salą rozpraw, że powód poczuł się urażony jej wpisem na portalu społecznościowym, w którym pozwana nazwała "Masę" m.in. kłamcą. Jak dodał, jego klientka nie zgadza się z tymi zarzutami. - Uważa, że nie naruszyła w żaden sposób jego dóbr osobistych. Uważa, że występowała w obronie swojej rodziny i swoim własnym, w obronie swojej nieposzlakowanej opinii jako człowieka i adwokata - mówił prawnik.

Dopytywany jakimi słowami Masa poczuł się urażony, odpowiedział, że "głównie kłamcą". Zapowiedział zarazem, że powódka (która prowadzi w USA praktykę adwokacką - przyp. red.) wykorzysta "wszelkie możliwości prawne dla ochrony swojego dobrego imienia i dobrego imienia swoich bliskich".

Kolejna rozprawa wyznaczona została na 30 maja.