W ramach programu miało zostać zlikwidowanych nie mniej niż dwa tysiące źródeł niskiej emisji w województwie. Przewidziano w nim mikrodotacje do 10 tys. zł na wymianę przestarzałych palenisk - powiedział marszałek Olgierd Geblewicz dziennikarzom.

Wystąpiliśmy do wojewódzkiego funduszu ochrony środowiska o przekazanie dotacji na uruchomienie Zachodniopomorskiego Programu Antysmogowego. Wniosek nie został rozpatrzony, nie poddano go nawet dyskusji, a od szefa rady nadzorczej wojewódzkiego funduszu można było usłyszeć, że właściwie problem smogu się kończy, bo kończy się sezon grzewczy. Dla mnie to zupełnie niezrozumiała argumentacja, której nie przyjmuję do wiadomości - kontynuował Geblewicz.

Walka ze smogiem to nie jest coś, co jesteśmy w stanie wykonać w ciągu jednego dnia, miesiąca, czy roku. Musimy mieć świadomość, że jest to działanie wielopoziomowe, bardzo złożone i musimy mieć na bieżąco dostępne instrumenty dla mieszkańców, żeby zmieniali swoje źródła niskiej emisji na te bardziej ekologiczne - dodał.

Geblewicz zapowiedział, że jeszcze w czwartek wyśle do ministra środowiska Jana Szyszki apel o podjęcie przez resort kroków związanych z rozpatrzeniem wniosku i uruchomieniem środków. Jak dodał, przewodniczący rady nadzorczej wojewódzkiego funduszu jest przedstawicielem ministra środowiska. Jeżeli nic się nie zmieni, to do uruchomienia programu po prostu nie dojdzie - podkreślał marszałek.

Program, który chciał zainicjować samorząd województwa był zaplanowany na trzy lata. Zakładano w nim wymianę około 2 tys. przestarzałych kotłów na paliwo stałe. O fundusze mieli się ubiegać mieszkańcy i wspólnoty mieszkaniowe. Zakup nowoczesnych pieców miałby być refundowany nawet do 50 proc. ich ceny.