Najstarszy dokument w teczce datowany jest na 19 maja 1961 roku i ten moment można uznać za początek rozpracowywania Krzysztofa Pendereckiego. Krakowska milicja przyglądała się muzykowi, zastanawiając się, jak można wykorzystać go do własnych celów. 22 sierpnia – jak pisze tygodnik „w Sieci” – oficer SB porucznik Stanisław Żak opracował „Raport o zezwolenie na przeprowadzenie rozmowy z Pendereckim”.

„Celem zorientowania się w jego kontaktach oraz ich charakteru zamierzam przeprowadzić z wymienionym rozmowę, której tematem będzie jego obecny wyjazd oraz jego spostrzeżenia z pobytów w NRF i innych krajach, w których przebywał” – napisał porucznik Żak.

Po rozmowie z kompozytorem oficer SB uznał, że jest on „pozytywnie ustosunkowany do obecnej rzeczywistości” i wyraża „chęci w udzielaniu nam pewnej pomocy w miarę możliwości”, oficer zalecał podtrzymanie kontaktu z Pendereckim i przekazywanie mu zadań do wykonania w ramach jego zagranicznych wyjazdów.

Okazało się jednak, że Penderecki nie spełnił pokładanych w nim nadziei esbeków. Jak zanotował w raporcie oficer, muzyk w czasie pobytu w Szwecji nie nawiązał kontaktów w środowisku muzycznym, „gdyż nie miał na to czasu”. Podobnie nie wykazał się w czasie wyjazdów do Niemiec, Francji i Włoch.

Ostatnią rozmowę, jak podkreśla „w Sieci”, przeprowadzono z Pendereckim 20 listopada 1962 roku i chociaż SB miała nadzieję na podtrzymanie kontaktu, 27 marca 1972 roku jego teczkę odesłano do archiwum.

Na podstawie dostępnych źródeł można stwierdzić, że wybitny kompozytor nigdy nie złożył żadnego pisemnego donosu ani też nie podpisał zobowiązania do współpracy – podkreśla tygodnik.