Uchwała Sądu Dyscyplinarnego przy łódzkim SA zapadła na posiedzeniu niejawnym.

Uchylając immunitet SA zezwolił na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej b. prezesa SA w Krakowie. Pozwoli to rzeszowskiej prokuraturze regionalnej, która prowadzi śledztwo dot. korupcji w krakowskim SA, na postawienie zarzutów S.

Śledczy chcą mu postawić zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przyjęcia korzyści majątkowej w wysokości co najmniej 376 tys. 300 złotych i przekroczenia w ten sposób uprawnień związanych z pełnioną przez siebie funkcją oraz uczestniczenia w tzw. praniu brudnych pieniędzy.

SA w Łodzi nie wyraził natomiast zgody na zatrzymanie sędziego i jego ewentualne aresztowanie. Jednocześnie ze względu na zawiłość sprawy SA postanowił odroczyć sporządzenie uzasadnienia do dnia 27 marca wyłączając jego jawność.

Jak powiedział po wyjściu z sali rzecznik łódzkiego SA Piotr Feliniak ta decyzja oznacza, że Sąd Dyscyplinarny uznał, iż "istnieje możliwość przeprowadzenia czynności procesowych bez konieczności skorzystania z środków przymusu w szczególności wnioskowanego zatrzymania i ewentualnego aresztowania".

Rzecznik zwrócił uwagę, że poniedziałkowa uchwała jest nieprawomocna. Obie strony mogą się od niej odwołać do Sądu Najwyższego.

W śledztwie prowadzonym przez rzeszowską prokuraturę regionalną zarzuty usłyszało dotychczas dziewięć osób. Są to m.in. dyrektor SA w Krakowie Andrzej P., główna księgowa SA w Krakowie Marta K., dyrektor Centrum Zakupów dla Sądownictwa Marcin B. oraz dwie osoby reprezentujące podmioty gospodarcze, które miały wykonywać fikcyjne usługi na rzecz sądu - Katarzyna N. i Jarosław T.

Jak podaje Prokuratura Krajowa wystawiali oni na rzecz Sądu Apelacyjnego w Krakowie fikcyjne faktury VAT i inne dokumenty poświadczające rzekome wykonanie zleceń na rzecz tego sądu w celu uzyskania nienależnych środków pieniężnych. Wszyscy oni przebywają w aresztach.

Według śledczych grupa działała, co najmniej od stycznia 2013 roku do listopada 2016 roku w Krakowie oraz w innych miejscowościach.

Według ustaleń, SA w Krakowie zawierał z zewnętrznymi firmami liczne umowy o świadczenie fikcyjnych usług. Firmy te zlecały następnie zamówione przez SA usługi pracownikom tego sądu, w tym jego ówczesnemu prezesowi. Z materiału dowodowego, w tym m.in. zeznań świadków, wynika, że umowy, opiewające zwykle na 8 tys. zł, miały charakter fikcyjny, a były prezes przyjmował pieniądze, ale nie wykonywał zleceń. Nie informował też Ministerstwa Sprawiedliwości, że podejmuje dodatkowe prace zarobkowe, nie wykazywał też dodatkowych zarobków w oświadczeniach majątkowych.

Na początku marca Prokuratura Regionalna w Rzeszowie wystąpiła z wnioskiem o uchylenie immunitetu byłemu prezesowi Sądu Apelacyjnego w Krakowie oraz o zgodę na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie. Wniosek został skierowany do pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, który następnie wyznaczył łódzki SA do rozpoznania wniosku.