Deklarację z żądaniem zwrotu tak wysokiej kwoty podatku VAT złożył młody przedsiębiorca, właściciel sklepu mięsnego, który postanowił zająć się handlem dziełami sztuki. Zaczął od zakupu 20 obrazów, które na jego zamówienie wykonał młody, nieznany artysta. Obrazy, dość proste w swoim przekazie, artysta wycenił na 108 mln zł każdy, a łączna wartość sprzedaży wykazanej w fakturze wyniosła 2 miliardy 168 mln zł - poinformowała PAP w środę rzeczniczka Izby Administracji Skarbowej w Łodzi Agnieszka Pawlak.

Początkujący marszand założył galerię internetową i wystawił w niej obrazy, wyceniając każdy na 300 mln zł. Zapłaty za towar nie dokonano, natomiast transakcję zabezpieczono wekslem. Młody artysta wykazał sprzedaż obrazów w deklaracji VAT, nie wpłacił jednak należnego od tej transakcji podatku. Z kolei nabywca zażądał zwrotu podatku VAT, którego wcześniej nie zapłacił w cenie towaru.

W zasadzie żaden zwrot nie może być zrealizowany bez weryfikacji, a szczególnie zwrot w takiej wysokości. Pracownicy urzędu skarbowego zaczęli sprawdzać nabywcę i transakcję. Zgromadziliśmy pokaźny materiał w sprawie, który przekazaliśmy do Urzędu Celno-Skarbowego, a jego funkcjonariusze - w ramach nowych uprawnień nabytych od marca - dokonali przeszukań sześciu lokali i zajęcia obrazów oraz dowodów potwierdzających popełnienie oszustwa - wyjaśniła Pawlak.

Obecnie w sprawie toczy się śledztwo pod nadzorem prokuratora, wobec nabywcy "dzieł sztuki" wszczęto także kontrolę celno-skarbową. Jak ustalili śledczy, świeżo upieczony artysta to 31-letni mieszkaniec Pabianic, wcześniej wielokrotnie karany m.in. za rozboje i pobicia, z zawodu dekarz.

Mężczyzna wyszedł z zakładu karnego wiosną ubiegłego roku i rozpoczął działalność gospodarczą polegającą na projektowaniu. Wkrótce rozszerzył ją o działalność literacką i artystyczną. Nabywca jego obrazów to 27-latek z miejscowości pod Pabianicami, właściciel sklepu mięsnego. W październiku mężczyźni zawarli umowę, w której 31-latek zobowiązał się do namalowania 20 +dzieł sztuki+. Ich wartość miała być uzależniona od nakładu pracy autora - podkreślił rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania.

W grudniu 31-latek przekazał "marszandowi" 20 "dzieł sztuki" - każde o wartości ponad 100 mln zł. Spisano umowę i malarz wystawił fakturę, którą ujawnił w deklaracji do urzędu skarbowego. Nabywca obrazów zwrócił się o zwrot naliczonego podatku VAT. Wszystko wskazuje na to, że pod przykryciem poważnie sformułowanych dokumentów tak naprawdę kryły się nieudolne działania, które miały doprowadzić do wyłudzenia podatku na kwotę 160 mln zł - zaznaczył Kopania.

Na temat rzeczywistej wartości obrazów namalowanych przez 31-latka wypowie się biegły, choć - zdaniem śledczych - na pierwszy rzut oka widać, że ich wartość została zawyżona w sposób rażący. Za wystawianie lub posługiwanie się nierzetelnymi fakturami oraz wprowadzenie w błąd organu podatkowego i narażenie na bezpodstawny zwrot podatku grozi kara pozbawienia wolności do lat 5 albo grzywna do prawie 19,2 mln zł lub obie te kary łącznie.