Prokuratura Krajowa objęła nadzorem służbowym postępowanie w sprawie bydgoskiego radnego, dotyczące znęcania się nad żoną - poinformowała rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. Jak poinformowała prok. Bialik sprawa ta jest "zarówno nadzorowana przez prokuraturę okręgową, jak również jest zwierzchni nadzór służbowy Prokuratury Krajowej".

Sprawa bydgoskiego radnego, który miał znęcać się nad swoją żoną, jest w zainteresowaniu Prokuratury Krajowej od kilku tygodni – dodała.

Jak przypomniała, żona polityka złożyła zawiadomienie (dot. znęcania się nad nią przez męża - PAP) już w lutym br. Dodała, że tego typu sprawy, ze względu m.in. na swój charakter są monitorowane przez PK.

RPO: przemoc domowa nie jest prywatną sprawą rodziny

W czwartek RPO wydał oświadczenie, nawiązując do dyskusji na temat problemu przemocy domowej, którą wywołała sprawa jednego z bydgoskich radnych.

"Przemoc wobec kobiet jako forma łamania praw człowieka to szerokie zjawisko, które przybiera różne formy i ma różnorodne przejawy. Przemoc psychiczna, fizyczna, ekonomiczna czy seksualna, w tym przemoc w rodzinie, to codzienność wielu kobiet w Polsce, znajdująca odzwierciedlenie także w skargach kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich. Przemoc ta ma charakter strukturalny i stanowi jeden z podstawowych mechanizmów społecznych, który prowadzi do dyskryminacji kobiet, a także uniemożliwia pełen ich rozwój" - napisał RPO.

"Przemoc domowa nie jest i nigdy nie może być więc identyfikowana jako prywatna sprawa rodziny, typowa dla związków kłótnia, rozgrywka rozwodowa, czy też +wołanie człowieka o miłość+" - dodał rzecznik.

Przypomniał, że zadaniem państwa jest w pierwszej kolejności skuteczne przeciwdziałanie przemocy w rodzinie, a jeżeli już dojdzie do jej stosowania - zapewnienie bezpieczeństwa i pomocy osobom nią dotkniętym oraz skuteczne ściganie, karanie i właściwe oddziaływanie na sprawców.

"Niestety, pomimo tego, że obowiązujące ustawodawstwo przewiduje szereg środków umożliwiających izolację sprawcy przemocy domowej od ofiary, brak jest mechanizmów zapewniających kobietom natychmiastową ochronę" - zauważył RPO. Zwrócił także uwagę, że choć ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie wprowadziła obowiązek realizacji programów oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych wobec osób stosujących przemoc w rodzinie, statystyki pokazują, że sądy rzadko orzekają obowiązek uczestnictwa w takich programach.

RPO przypomniał, że do przyjęcia i wdrożenia krajowej polityki zapobiegania i zwalczania wszelkich form przemocy ze względu na płeć zobowiązała Polskę także ratyfikowana w 2015 r. Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. "Aktualnym problemem pozostaje jednak zapewnienie faktycznej realizacji praw gwarantowanych Konwencją. Z tym większym niepokojem przyjmuję publiczne wypowiedzi przedstawicieli najwyższych polskich władz o konieczności wypowiedzenia tej Konwencji lub odmowy jej stosowania" - napisał rzecznik, nawiązując do pojawiających się w przestrzeni publicznej doniesień.

Podkreślił, że wszelkiego rodzaju przemoc dotyka kobiety w nieproporcjonalnie większym stopniu niż mężczyzn. Jak wskazują policyjne i sądowe statystyki, kobiety stanowią prawie 90 proc. dorosłych ofiar przemocy w rodzinie, mężczyźni stanowią natomiast większość wśród sprawców. "Niezbędne jest zatem zapewnienie im ukierunkowanego i kompleksowego wsparcia uwzględniającego ich szczególne potrzeby. Z uwagi na fakt, że pomoc oferowana obecnie przez państwo jest niewystarczająca, stanowczo sprzeciwiałem się praktyce odmawiania przyznawania dotacji z budżetu państwa organizacjom specjalizującym się w udzielaniu pomocy kobietom, ofiarom przemocy" - podkreślił RPO.

Przypomniał, że Konwencja szczególny nacisk kładzie także na podnoszenie świadomości - w celu lepszego rozumienia przez społeczeństwo różnych przejawów przemocy. Jak podkreślił, z badań wynika, że duża część społeczeństwa (20–24 proc.) za przemoc uważa wyłącznie przemoc fizyczną i to jedynie w jej ostrej formie; część respondentów bagatelizuje przemoc seksualną w związkach i nie traktuje jej jako zjawisko niepożądane. "Dlatego też tego typu przykłady stosowania przemocy, nagłośnione medialnie, powinny być okazją dla przedstawicieli rządu do stanowczego ich potępienia oraz zintensyfikowania działań na rzecz zapewnienia skutecznej ochrony kobietom - ofiarom przemocy" - ocenił RPO.

Od kilku dni media informują o sprawie bydgoskiego radnego, do niedawna należącego do Prawa i Sprawiedliwości, którego żona upubliczniła w sieci nagranie, z którego wynika, że mąż znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie. O przemocy, której miała doświadczyć z jego strony, opowiedziała też w mediach.

W tej sprawie dochodzenie prowadzi warszawska policja pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Zawiadomienie, złożone w lutym przez pełnomocnika żony radnego dotyczyło podejrzenia popełnienia przestępstwa polegającego na znęcaniu się psychicznym i fizycznym nad nią przez męża. Dodatkowo, po najściu - już w Warszawie - kobieta złożyła na policji zawiadomienie o naruszeniu miru domowego.

"Dochodzenie trwa, zostało przedłużone do 30 maja br. Wystąpiliśmy też w drodze pomocy prawnej o przesłuchanie świadków w Bydgoszczy, gdzie miało dochodzić do przemocy. Czekamy obecnie na protokoły z tych przesłuchań" - powiedział PAP rzecznik prasowy praskiej prokuratury Łukasz Łapczyński. Doprecyzował, że chodzi o zdarzenia, które miały miejsce od 2006 roku do lutego 2017 r.

Jako pierwszy o przemocy, której ówczesny radny PiS miał dopuścić się wobec żony, napisał w lutym "Express Bydgoski". Radny zapewniał na łamach gazety, że nigdy nie uderzył ani małżonki ani dzieci. Po publikacji "Expressu Bydgoskiego" radny zrezygnował z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości.

We wtorek poseł PO Krzysztof Brejza wystosował list do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry m.in. z sugestią, by Ziobro objął ewentualne postępowanie prokuratury osobistym nadzorem.