Minister podczas piątkowej konferencji w Sejmie pytany był o zapowiadane przez resort środowiska nowe nasadzenia drzew w Puszczy Białowieskiej.

Szyszko podkreślił, że "to nie są nasadzenia, to regeneracja siedlisk, które zostały zniszczone na skutek braku działań ochronnych". Resort środowiska wcześniej zapowiedział ciecia sanitarne, a także nowe nasadzenia drzew, argumentując to masowym pojawieniem się kornika drukarza. Według MŚ sprawił on, że zamarły setki tysięcy świerków, powodując jednoczesne zanikanie cennych dla UE siedlisk i gatunków.

Ministerstwo poinformowało w piątkowym komunikacie, że na terenie Nadleśnictwa Browsk (jedno z trzech nadleśnictw w Puszczy, po Nadleśnictwie Białowieża i Hajnówka) odbyło się sadzenie drzew pod hasłem: "Odnawiamy Puszczę Białowieską".

Resort wyjaśnił, że w miejscu obumarłych i usuniętych z Puszczy świerków posadzono w sumie ponad 3 tys. sadzonek dębów, klonów i lipy.

Sadzenie drzew jest elementem działań ochronnych podejmowanych w Puszczy Białowieskiej. Działania te mają na celu m.in. ochronę siedlisk przyrodniczych, rekonstrukcję lasu w dostosowaniu do warunków siedliskowych oraz zachowanie różnorodności biologicznej i walorów Puszczy Białowieskiej dla przyszłych pokoleń. To również promocja prowadzonej przez leśników zrównoważonej i wielofunkcyjnej gospodarki leśnej. Działania ochronne podejmowane przez resort środowiska mają na celu powstrzymanie destrukcji siedlisk ważnych z punktu widzenia UE - dodano w komunikacie.

MŚ wskazuje, że zgodnie z niektórymi postulatami organizacji ekologicznych na terenie 1/3 Puszczy nie są prowadzone żadne nowe nasadzenia i wycinka drzew. Pozostałe 2/3 Puszczy jest poddawane czynnej ochronie, zgodnej z wymogami programu Natura 2000. Przeprowadzone są tam cięcia sanitarne, które mają na celu zapobieganie rozszerzania się chorób, a także realizowanie nasadzeń zastępczych. Działania naprawcze w Puszczy korzystają z najlepszej wiedzy i ponad stuletniego doświadczenia polskiej szkoły leśnictwa - podkreślono.

Minister pytany na konferencji, czy nie obawia się reakcji Komisji Europejskiej, zapewnił, że jest ona na bieżąco informowana o działaniach w puszczy.

W związku z planami większych cięć w puszczy, KE w czerwcu ubiegłego roku rozpoczęła formalną procedurę przeciw polskiemu rządowi. Na początku marca br. komisarz Karmenu Vella wezwał Polskę do wstrzymania wycinki w Puszczy. Według Komisji budzi ona poważne zastrzeżenia co do zgodności z prawem UE.

Decyzje ministerstwa krytykują organizacje ekologiczne, m.in. Fundacja Dzika Polska oraz Greenpeace Polska.

Adam Bohdan z Fundacji Dzika Polska, który w piątek był na miejscu, gdzie prowadzono nasadzenia, powiedział PAP, że ta akcja to "symbol tego, w co przeobrazi się powoli Puszcza Białowieska", czyli w zwykły las gospodarczy, plantację i nie będzie lasem naturalnym. Dodał, że ekolodzy obawiają się, że puszcza będzie stopniowo zamieniana w "monokultury". Las sadzono w miejsce wyciętego wcześniej starodrzewu.

Bohdan wyraził również zdziwienie, że wśród kilkuset osób biorących udział w sadzeniu lasu w Puszczy Białowieskiej było wielu funkcjonariuszy różnych służb mundurowych, m.in. policji i straży granicznej, którzy - jak dodał - raczej "na co dzień mają inne obowiązki".

Marianna Hoszowska z Greenpeace Polska poinformowała PAP, że aktywiści tej organizacji, jeszcze przed rozpoczęciem sadzenia rozsypali w tym miejscu wióry, jako symbol niszczenia drzew. Rozwiesili również napis: "Puszcza to nie plantacja".