Jak poinformował PAP w środę późnym wieczorem rzecznik Komendanta Stołecznego Policji Mariusz Mrozek, tożsamość mężczyzny została ustalona. - Jutro przekażemy materiały do prokuratury - dodał.

Działacz opozycji antykomunistycznej w PRL Adam Borowski powiedział w rozmowie z PAP, że po zakończeniu uroczystości miesięcznicy smoleńskiej został uderzony w twarz przez jednego z kontrmanifestujących.

Jak relacjonował, jeden z uczestników marszu złapał go za marynarkę. - Ludzie zaczęli na niego huczeć, on się zaczął wycofywać, ja szedłem za nim i pytałem dlaczego mnie ciągnie, on się schował za transparent i mnie uderzył - powiedział Borowski.

- Szybciutko go złapałem za kark i oddałem policji, zostałem uderzony w twarz, ale nie zostałem pobity - podkreślił.

W środę przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu odbyła się 85. miesięcznica smoleńska. Towarzyszyła jej kontrmanifestacja. Przeciwnicy manifestacji, zgromadzeni naprzeciw uczestników obchodów miesięcznicy katastrofy smoleńskiej, nie byli oznaczeni logiem Obywateli RP ani KOD.

- Wylegitymowaliśmy w sumie wczoraj 22 osoby, które w naszej ocenie, w ocenie policjantów zabezpieczających wczorajsze zgromadzenia - przypomnę, że odbyły się trzy zgromadzenia związane z miesięcznicą smoleńską (...) dwa kontrzgromadzenia - przeszkadzały w odbyciu się legalnego zgromadzenia - powiedział w TVN24 komendant główny policji nadinsp. Jarosław Szymczyk.

Przekazał, że policja przygotowuje materiał, który skieruje do sądu. - To sąd ostatecznie oceni, czy doszło do złamania prawa.(...) W sytuacji, kiedy policjanci widzą przypadek naruszenia prawa, to nie mogą nie reagować. Ich obowiązkiem jest reakcja, ustalenie sprawców tego naruszenia prawa, wylegitymowanie ich i przekazanie materiałów do sądu - powiedział.

Szymczyk wyjaśnił, że decyzję o usunięciu blokujących miesięcznicę smoleńską, podejmuje zawsze dowódca zabezpieczenia policyjnego, w sytuacji, kiedy stwierdza przypadek naruszenia prawa. - Do takiego przypadku doszło. Marsz Pamięci był zgromadzeniem zgłoszonym, zarejestrowanym, odbywającym się w sposób legalny. Ktokolwiek zakłóca, przeszkadza w odbywaniu się zgromadzenia legalnego, podlega odpowiedzialności z przepisu Kodeksu wykroczeń art. 52. I tak zostało zakwalifikowane zachowanie osób, które w dniu wczorajszym utrudniały, przeszkadzały w tym legalnym zgromadzeniu. W związku z powyższym, celem umożliwienia przeprowadzenia tego legalnego zgromadzeni, policjanci podjęli decyzję o usunięciu tych osób z trasy przemarszu - mówił komendant.

- Podkreślę, że stosując najłagodniejsze z możliwych i dostępnych nam środków przymusu, a więc siłę fizyczną w sposób delikatny. Te osoby zostały usunięte po to, aby legalne zgromadzenie mogło się odbywać - tłumaczył szef policji.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.