"Strzał w dziesiątkę, jak piszą media. Gratuluję, bo to był Twój pomysł!!!" - taki komentarz miał - według "Newsweeka" - pojawić się pod wspólnym zdjęciem z Zenkiem Martyniukiem, opublikowanym na Facebooku przez Joannę Klimek na kilka dni po sylwestrze. Klimek, wówczas już była szefowa biura koordynacji programowej, pojawiła się w Zakopanem w towarzystwie prezesa TVP, z którym wówczas była już związana prywatnie.

Zdaniem tygodnika, Joanna Klimek miała w TVP niezwykle silną pozycję. "Newsweek" podnosi, że Kurski poza epizodem sprzed 20 lat, nie zajmował się telewizją. Jego narzeczona zaś do TVP przyszła z prywatnej stacji, znając się na rzeczy. - Jacek opierał się na jej wiedzy. Szyja kręciła głową - miał usłyszeć "Newsweek" od jednego z rozmówców.

Wpływy na telewizję Klimek miała zachować nawet po odejściu z TVP - z relacji tygodnika wynika, że poza tym, że pojawiła się na sylwestrowej imprezie w Zakopanem, później bywała m.in. na prezentacji ramówki, dzwoniła do dyrektorów, domagała się informacji o podejmowanych decyzjach, np o festiwalu w Opolu.

- Jednym z głównych punktów festiwalu ma być koncert Maryli Rodowicz, która chciała zaprosić do wspólnego występu Kayah. Klimek się temu sprzeciwiła. Nie spodobał się jej też pomysł zaangażowania Artura Andrusa. Myślę, że chodziło o względy polityczne. Kayah wspierała KOD i czarny protest, a Andrus jest twarzą "Szkła kontaktowego" w TVN24 - mówi cytowany przez tygodnik producent. 

Jednak zdaniem tygodnika związek z Klimek ma być dla Jacka Kurskiego coraz większym problemem - chodzi o jej sprawę rozwodową, która wciąż jest w toku. - Różni ludzie jeżdżą na Nowogrodzką i donoszą: "Zobacz, Jarek. Kurski siada w pierwszym rzędzie w kościele, a rozbił małżeństwo" - mówi tygodnikowi "człowiek z branży telewizyjnej zbliżony do PiS.