W połowie maja 2016 r. na wrocławskim rynku policja zatrzymała 25-letniego Igora Stachowiaka. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Sprawa wróciła po wyemitowaniu sobotniego reportażu w TVN24, gdzie m.in. pokazano zapis z kamery paralizatora, którego kilkakrotnie użyto wobec mężczyzny. CZYTAJ WIĘCEJ O TEJ SPRAWIE >>>

Komenda Główna Policji zapewnia, że użycie przez interweniujących policjantów środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i tasera przeznaczonego do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej, a następnie kajdanek było adekwatne do sytuacji oraz do zachowania się mężczyzny.

Rzecznik KGP mł. insp. Mariusz Ciarka powiedział w niedzielę PAP, że użycie paralizatora regulują przepisy określone w ustawie o środkach przymusu bezpośredniego.

Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego
Art. 25.
1. Przedmiotów przeznaczonych do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej można użyć lub wykorzystać je w przypadkach, o których mowa w art. 11 pkt 2 (odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na życie, zdrowie lub wolność uprawnionego lub innej osoby) , 3 (przeciwdziałania czynnościom zmierzającym bezpośrednio do zamachu na życie, zdrowie lub wolność uprawnionego lub innej osoby), 5 (przeciwdziałania bezpośredniemu zamachowi na ochraniane przez uprawnionego obszary, obiekty lub urządzenia), 7–11 (7. przeciwdziałania zamachowi na nienaruszalność granicy państwowej w rozumieniu art. 1 ustawy z dnia 12 października 1990 r. o ochronie granicy państwowej; 8. przeciwdziałania niszczeniu mienia; 9. zapewnienia bezpieczeństwa konwoju lub doprowadzenia; 10. ujęcia osoby, udaremnienia jej ucieczki lub pościgu za tą osobą; 11. zatrzymania osoby, udaremnienia jej ucieczki lub pościgu za tą osobą) i 13 (pokonania czynnego oporu).
2. Przedmiotów przeznaczonych do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej używa się w celu krótkotrwałego obezwładnienia osoby lub wykorzystuje się w celu krótkotrwałego obezwładnienia zwierzęcia, jeżeli użycie innych środków przymusu bezpośredniego jest niemożliwe albo może okazać się nieskuteczne.
3. Przedmiotów przeznaczonych do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej nie używa się wobec osób, w stosunku do których użyto środków, o których mowa w art. 12 ust. 1 pkt 2–5 (kajdanki, kaftan bezpieczeństwa, pas obezwładniający, siatka obezwładniająca).
4. Używając przedmiotów przeznaczonych do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej, nie celuje się w głowę.
5. Użycie lub wykorzystanie przedmiotów przeznaczonych do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej o średniej wartości prądu w obwodzie przekraczającej 10 mA przez uprawnionych, o których mowa w art. 2 ust. 1 pkt 13 (strażnicy straży gminnych (miejskich)), 16 (strażnicy Straży Marszałkowskiej), 17 (funkcjonariusze straży ochrony kolei), 20 (pracownicy ochrony uprawnieni do użycia lub wykorzystania środków przymusu bezpośredniego lub broni palnej na podstawie przepisów ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia) i 21 (inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego), wymaga dopuszczenia do posiadania tych przedmiotów, w rozumieniu art. 30 ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji.

- Policjanci użyli na rynku paralizatora zgodnie z przepisami, oczywiście cały materiał będzie podlegał ocenie prokuratury - powiedział Ciarka.

Pytany, ile razy można porażać, rzecznik powiedział: Nie ma określonej ilości jeżeli chodzi o użycie paralizatora, natomiast trzeba pamiętać, że jest to jeden z tych łagodniejszych środków, w porównaniu chociażby z bronią palną.

- My, jako policja, wręcz dążymy do tego, aby policjanci byli wyposażeni w tasery, tak, aby użycie broni palnej, gdzie skutki są już nieodwracalne, było ostatecznością – wyjaśnił rzecznik.

RPO przypomina sprawę Roberta Dziekańskiego

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar przypomina, że przed laty głośna była inna sprawa śmierci po użyciu tasera. W 2007 r. Polak, Robert Dziekański zmarł po tym, jak policja użyła wobec niego tego urządzenia na lotnisku w Vancouver. Jak powiedział Bodnar - w niedzielę w TVN24 - policjant, który użył wówczas tasera został skazany na karę 2,5 roku pozbawienia wolności. CZYTAJ WIĘCEJ O TEJ SPRAWIE >>>

- I to jest standard demokratycznego państwa. Ta sprawa, ta nasza sprawa Igora Stachowiaka musi być wyjaśniona do końca, ale także muszą być wprowadzone te mechanizmy, które spowodują, że do takich przypadków po prostu na komendzie policji nie będzie w przyszłości dochodziło - podkreślił RPO.

Jak wyliczył chodzi m.in. o każdorazową obecność adwokata przy osobie zatrzymanej, pełny monitoring, prowadzenie takich spraw przez prokuraturę niezależną od jednostki policji, wprowadzenie kamer montowanych na mundurze policyjnym, które na bieżąco nagrywają wszystkie czynności.

W niedzielę, rzecznik KGP poinformował, że na wniosek szefa MSWiA trwa procedura zwolnienia policjanta, który użył na komisariacie paralizatora wobec Stachowiaka. Minister zlecił też powołanie i skierowanie na miejsce zespołu kontrolnego. Sprawę wyjaśnia też prokuratura w Poznaniu - śledczy mają ustalić nie tylko przyczynę śmierci mężczyzny, ale i dokładny przebieg zdarzeń. PO w związku ze sprawą zatrzymania i śmierci 25-latka domaga się powołania komisji śledczej i dymisji wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Jarosława Zielińskiego.

Paralizator tylko raz

W sprawie Dziekańskiego, którą przypomina Bodnar, z nagrania świadka wydarzenia wynikało, że Polak zachowywał się dość gwałtownie. Funkcjonariusze użyli paralizatora, żeby go obezwładnić. W 2011 r. Sąd Najwyższy kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska przyznał, że taser może zabić. Sprawę wniósł do sądu producent urządzenia - Taser International. Firma uznała bowiem, że krzywdzące są dla niej i szkodzą jej reputacji wnioski z prac tzw. komisji Braidwooda, która badała sprawę śmierci Dziekańskiego.

W swoim raporcie, komisja sędziego Thomasa Braidwooda uznała m.in., że użycie paralizatora niesie ze sobą duże ryzyko śmierci osoby, wobec której używa się tej broni. Wśród rekomendacji dotyczących stosowania paralizatorów znalazło się ostrzeżenie, by nie stosować jej kilkakrotnie.

Właśnie takiej treści ustaleń sprzeciwiał się Taser International, twierdząc, że nie uwzględniają one danych naukowych i medycznych, dostarczonych przez firmę. Jednak Sąd Najwyższy Kolumbii Brytyjskiej (zachód Kanady) przyznał rację komisji Braidwooda.

Joanna Balcer