Wojska Obrony Terytorialnej to – od niedawna – piąty rodzaj Sił Zbrojnych. Choć jeśli chodzi o liczebność, są na razie najmniejsze, to jednak w mediach to właśnie o OT jest najgłośniej. Pewnie ze względu na to, że są oczkiem w głowie ministra obrony Antoniego Macierewicza. Sprawdziliśmy więc fakty.

Pierwsze trzy brygady gotowe – częściowo

Faza organizacji Obrony Terytorialnej kraju już się zaczęła i jest zaawansowana. Chcemy, żeby na przełomie lat 2016 i 2017 powstały trzy brygady, co oznacza, że ma to być 413 żołnierzy zawodowych, blisko 3 tys. ochotników i 70 pracowników wojska – zapowiadał w październiku ub.r. w Sejmie minister obrony Antoni Macierewicz. W grudniu stwierdził, że: „Wojska Obrony Terytorialnej, te trzy pierwsze brygady, w zasadzie są już gotowe, a w każdym razie w ponad 50 proc. zorganizowane i stanowią jeden z najważniejszych elementów nowego ukształtowania polskiej doktryny obronnej”.

Także w „Polsce Zbrojnej”, miesięczniku podległym Ministerstwu Obrony Narodowej, w lutym redaktor naczelna pisała, że „zostały sformowane pierwsze trzy brygady Wojsk Obrony Terytorialnej – w Białymstoku, Lublinie i Rzeszowie”.

Natomiast według danych Ministerstwa Obrony Narodowej w połowie maja Wojska Obrony Narodowej liczyły 580 żołnierzy zawodowych i 799 żołnierzy terytorialnej służby wojskowej, czyli ochotników. To w sumie mniej niż 1,4 tys. żołnierzy zgrupowanych w trzech brygadach. A według założeń resortu obrony każda z nich ma liczyć ok. 3 tys. żołnierzy. Można więc uznać, że zostały skompletowane zaledwie w ok. 15 proc. Co istotne, sformowano już wszystkie dowództwa. Jednostki mają osiągnąć gotowość bojową za ok. 3 lata.

53 tys. żołnierzy za 2 lata – prawie nierealne

Docelowo w 2019 r. Wojska Obrony Terytorialnej mają liczyć 53 tys. żołnierzy zgrupowanych w 17 brygadach. To bardzo optymistyczne założenie, dla niektórych wręcz nierealne. Powodów jest kilka.

Trzeba sformować dowództwa kolejnych 14 brygad. Oznacza to oddelegowanie w ciągu najbliższych 2 lat ok. 1,5 tys. doświadczonych oficerów i podoficerów z wojsk operacyjnych (to żołnierze zawodowi mają tworzyć sztaby) do wojsk OT. Odbije się to niekorzystnie na zdolności bojowej regularnego wojska, ale na pewno można to przeforsować i jednych żołnierzy zachęcić awansami, a innym po prostu rozkazać przeniesienie. Część wojskowych nie chce się jednak wiązać z OT, ponieważ uważają, że tam trudno im będzie zrobić karierę, a formacja zostanie rozwiązana po zmianie rządu.

Jeszcze poważniejszym wyzwaniem będzie znalezienie ponad 50 tys. ochotników spełniających kryteria WOT oraz ich wyszkolenie. O ile we wschodniej części kraju 450 zł miesięcznie, które wypłacane ma być ochotnikom, ma dużą moc przyciągania, to już na zachodzie kraju znacznie mniejszą. – U nas ludzie wolą jechać zarabiać do Niemiec, nie schylą się po takie pieniądze – opowiada wojskowy mieszkający w tym regionie.

Jeśli faktycznie w 2019 r. Wojska Obrony Terytorialnej będą liczyć ponad 50 tys. zaprzysiężonych, to będzie to olbrzymi sukces organizacyjny.

Fundament polskiej armii – to żart

Wojska Obrony Terytorialnej są fundamentem polskiej armii – mówił Antoni Macierewicz 21 maja na ślubowaniu w Rzeszowie. Obecnie „liczebność Sił Zbrojnych RP kształtuje się na poziomie ponad 98,3 tys. żołnierzy zawodowych”.

Według Słownika Języka Polskiego PWN fundament to „coś, co daje czemuś początek lub jest podstawą istnienia, trwania czegoś”. W Obronie Terytorialnej służy, jak pisaliśmy wyżej, 1,4 tys. żołnierzy. Trudno uznać, by stosunkowo nieliczna i powstała w ubiegłym roku formacja była fundamentem Wojska Polskiego.

Poza tym na ślubowaniu w Lublinie minister Macierewicz mówił już, że OT będzie „głównym gwarantem funkcjonowania i skuteczności działania najważniejszej siły Wojska Polskiego, jakim są i pozostaną zawsze jednostki wojsk operacyjnych”. Krytycy podnoszą, że Wojsko Polskie funkcjonowało dosyć skutecznie (m.in. na misji w Afganistanie) również bez Obrony Terytorialnej.

Podatnik zapłaci 630 mln zł – jest więcej

Ile będzie kosztować podatnika utworzenie i funkcjonowanie WOT? Oficjalną odpowiedź znajdujemy na stronie internetowej mon.gov.pl. „Łączne przybliżone wydatki z budżetu resortu obrony narodowej na utworzenie, wyposażenie i funkcjonowanie WOT kształtować się będą następująco: 2016 r. – 394,4 mln zł; 2017 r. – 630,7 mln zł; 2018 r. – 1 095,1 mln zł; 2019 r. – 1 482,8 mln zł.” Reasumując: łączny koszt w l. 2016–2019 to już ok. 3,6 mld zł.

Najwyraźniej ten plan jest już nieaktualny. To część analizy Tomasza Dmitruka dotyczącej budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej na portalu DziennikZbrojny.pl.

„W rozdziale 75 220 «Zabezpieczenie wojsk» zaplanowano kwotę 265,7 mln PLN, na wydatki związane z utrzymaniem stanów osobowych żołnierzy zawodowych i pracowników oraz na zabezpieczenie udziału w ćwiczeniach żołnierzy terytorialnej służby wojskowej.

W rozdziale 75 204 «Centralne wsparcie» zaplanowano kwotę 831,2 mln PLN, na wydatki w ramach Centralnych Planów Rzeczowych, w tym także w zakresie Planu Modernizacji Technicznej. Obejmują one m.in.: zakupy sprzętu wojskowego, zakupy środków materiałowych (amunicji i materiałów wybuchowych, materiałów pędnych i smarów, przedmiotów zaopatrzenia mundurowego, środków żywności, medycznych środków materiałowych) oraz inwestycje budowlane”.

W 2017 r. na Wojska Obrony Terytorialnej wydamy więc 1,1 mld zł zamiast planowanych jeszcze w ub.r. 630 mln zł. Pojawia się pytanie, ile faktycznie podatnik wyda na OT do końca 2019 r.

Prywatna armia Macierewicza – nie, ministra obrony

Dziś PiS zapewne przyjmie ustawę tworzącą prywatne wojsko Antoniego Macierewicza. Ustawę, która w tej formie stworzy niemal odrębny byt militarny – mówił w listopadzie ub.r. w Sejmie poseł PO Paweł Suski. – Mamy Siły Zbrojne, które są trochę zapomniane przez ministra. Pan minister musi przecież wydobyć 1,5 mld zł rocznie na utworzenie swojej prywatnej armii. I będziemy mieli Obronę Terytorialną, formację niepodlegającą służbowo dowódcy generalnemu na czas pokoju oraz dowódcy operacyjnemu na czas działań wojennych, na tzw. czas W. Minister obrony wyłącza Obronę Terytorialną ze struktury dowodzenia – wyjaśniał polityk.

To twierdzenie wydaje się zupełnie nieuprawnione. Ministerstwo Obrony Narodowej przygotowuje właśnie reformę systemu kierowania i dowodzenia Wojska Polskiego, która gruntownie zmieni łańcuch dowodzenia. Dotychczas mieliśmy cztery rodzaje sił zbrojnych (wojska lądowe, siły powietrzne, marynarkę i siły specjalne), teraz OT stała się piątym rodzajem. W zaprezentowanej w Strategicznym Przeglądzie Obronnym strukturze dowodzenia dowództwo WOT jest umiejscowione w strukturze dokładnie tak jak inne dowództwa, zwierzchnictwo nad nimi pełni szef Sztabu Generalnego.

To, że na razie dowództwo OT podlega ministrowi, a nie dowództwu generalnemu, tak jak inne rodzaje sił zbrojnych, jest nietypowe, ale mówienie o prywatnej armii Macierewicza jest nieuprawnione. Nawet gdyby jutro przestał on pełnić funkcję ministra obrony, to OT dalej będą podlegać pod MON, a nie pod posła Macierewicza. Co nie zmienia faktu, że dzięki tworzeniu tej formacji zbił on nie lada kapitał polityczny, który na pewno będzie procentował w nadchodzących latach.

Żołnierz OT – ochotnik

Podpułkownik Marek Pietrzak, rzecznik prasowy WOT, zapewnia, że żołnierze OT będą podlegać tym samym przepisom kodeksu karnego, które są stosowane wobec innych formacji. To oznacza, że karane będzie znieważanie przełożonych czy poniżanie podwładnych. Jednak inaczej niż w wojsku zawodowym wyglądać będzie zakończenie służby w OT. Ponieważ jest ona ochotnicza, to może ono nastąpić praktycznie z dnia na dzień. W przypadku rezygnacji ze służby żołnierzy zawodowych przełożeni mogą wymagać od nich jeszcze 6 miesięcy pozostania w służbie.