Dokumenty, do których dotarł "Super Express", datowane są na 6 sierpnia 2004 roku. Wacław Berczyński miał być wówczas zatrzymany przez policję w Filadelfii i trafił do aresztu. Sprawa dotyczyła obrazy sądu, szykanowania oraz gróźb terrorystycznych. W czasie rozprawy, która odbyła się dzień później, sąd miał wyznaczyć za niego kaucję w wysokości dwóch tysięcy dolarów, dzięki czemu naukowiec mógł wrócić do domu

Jak pisze dziennik, szczegółów sprawy nie da się ustalić, ponieważ dokumenty policyjne i sądowe zostały zniszczone. Sam Wacław Berczyński twierdzi, że zdarzenia tego nie pamięta. - Ale z tego, co czytam, wynika, że obraziłem sąd i groziłem komuś. A na dodatek, że byłem terrorystą. Zważywszy na wysokość kaucji widocznie nie byłem aż taki groźny - mówi.

Ostatecznie sprawa została umorzona pod koniec października 2004 roku.