Okoliczności jego śmierci wyjaśnia Prokuratura Rejonowa w Lublińcu. Śledztwo jest prowadzone pod kątem przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy.

Opis przebiegu zdarzeń przesłał w środę PAP podkom. Dawid Marciniak z Wydziału Prasowo–Informacyjnego Biura Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji. W związku z nieprawdziwymi doniesieniami medialnymi sugerującymi, że na polskim komisariacie doszło do kolejnej śmierci oraz rzekomo nieetycznego zachowania policjantów w obliczu ludzkiego dramatu, informujemy o przebiegu interwencji, do której doszło na jednym z częstochowskich komisariatów policji – przekazał. Dodał, że po zdarzeniu pełniący obowiązki komendanta miejskiego policji w Częstochowie mł. insp. Dariusz Atłasik polecił natychmiast wdrożyć czynności wyjaśniające, które mają wyjaśnić okoliczności tej interwencji.

Jak wynika z relacji Marciniaka, 27 maja przed godz. 21.00 policja otrzymała zgłoszenie od firmy zajmującej się ochroną koncertu na Placu Biegańskiego w Częstochowie o naruszeniu nietykalności cielesnej jednego z pracowników ochrony. Między pracownikiem ochrony a mężczyzną, który chciał wejść na teren imprezy z towarzyszącą mu kobietą, doszło do nieporozumienia i szarpaniny. Pracownik ochrony oświadczył, że został uderzony w twarz przez mężczyznę, którym okazał się 63-letni obywatel Austrii.

Policjanci z Komisariatu I Policji w Częstochowie podjęli decyzję o doprowadzeniu Austriaka do jednostki policji, aby wyjaśnić okoliczności zdarzenia i wykonać stosowne czynności procesowe w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa.

Jak relacjonuje policja, zarówno kobieta, jak i mężczyzna wyrazili chęć wyjaśnienia sprawy w jednostce policji i zgodzili się na przewiezienie ich radiowozem do komisariatu. W obecności policjantów zachowywali się spokojnie i współpracowali z policjantami, wykonując ich polecenia.

Żona ujętego mężczyzny, znająca dobrze język polski, na bieżąco tłumaczyła pytania i polecenia mundurowych. Wobec małżeństwa nie zastosowano żadnych środków przymusu bezpośredniego. W trakcie wykonywania czynności mężczyzna nie uskarżał się na żadne dolegliwości zdrowotne. Kobieta poinformowała jedynie, że jej mąż leczy się kardiologicznie i przyjmuje leki.

Parę poddano badaniom na zawartość alkoholu w organizmie. Wyniki badań potwierdziły, że oboje znajdują się pod wpływem alkoholu. Mężczyzna miał w wydychanym powietrzu 0,6, a jego żona 0,4 promila alkoholu.

Po zbadaniu stanu trzeźwości mężczyzny policjant zauważył, że 63-latek źle się poczuł. W związku z tym policjant natychmiast podjął decyzję o wezwaniu karetki. Po kilku minutach na miejsce przyjechali ratownicy medyczni, którzy natychmiast podjęli czynności ratownicze wobec 63-letniego obywatela Austrii. Pomimo wysiłków policjantów i służb medycznych, mężczyzny nie udało się uratować – relacjonował podkom. Marciniak.

Podkreślił, że wszystkie te czynności były prowadzone w obecności żony Austriaka. O całym zdarzeniu powiadomiono prokuraturę, która zleciła wykonanie dalszych czynności. Policjanci zaproponowali żonie zmarłego mężczyzny pomoc psychologa policyjnego, jednak kobieta nie chciała z niej skorzystać.

Informację na temat prowadzonego śledztwa przekazał również w środę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek. Według wstępnych wyników sekcji zwłok, prawdopodobną przyczyną zgonu była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa, powstała w następstwie zawału mięśnia sercowego. Do wydania przez biegłych ostatecznej opinii konieczne będzie przeprowadzenie badań histopatologicznych i toksykologicznych.

Jak podał Ozimek, po informacji o zgonie mężczyzny do komisariatu pojechał prokurator z Prokuratury Rejonowej Częstochowa-Północ, który przeprowadził oględziny zwłok, zabezpieczył dokumentację dotyczącą zatrzymania Herberta M. oraz przesłuchał w charakterze świadków żonę zmarłego i policjantów wykonujących czynności wobec Austriaka.

Śledztwo - w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy, polegającego na nieprawidłowym przeprowadzeniu zatrzymania Herberta M., oraz nieumyślnego spowodowania jego śmierci - zostało wszczęte 29 maja. Początkowo prowadziła je częstochowska prokuratura. Kilka dni później, zgodnie z decyzją prokuratora okręgowego, postępowanie zostało przekazane Prokuraturze Rejonowej w Lublińcu.

Przesłuchiwana żona mężczyzny miała zastrzeżenia do policjantów, ale nie co do stosowanej przemocy fizycznej. Dotyczyły one kultury - sposobu, w jaki odnosili się do jej męża - powiedział rzecznik prokuratury.

Jak podawały media, m.in. Fakt24, żona zmarłego skarżyła się, że funkcjonariusze mieli bagatelizować informacje o stanie zdrowia jej męża, a także lekceważyć prośby o pomoc; mówiła także o agresji ze strony pracownika ochrony.