O zarzutach dla kolejnego policjanta poinformowała PAP w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Elżbieta Łukasiewicz. Jak mówiła, w toczącym się od kwietnia 2015 r. śledztwie jest już łącznie 18 podejrzanych i 35 pokrzywdzonych.

Rzeczniczka powiedziała również, że ostrołęcka prokuratura zwróciła się w tym tygodniu do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku o przedłużenie śledztwa o kolejny miesiąc, czyli do końca lipca.

Podstawą skierowania takiego wniosku była konieczność uzyskania opinii biegłych i zapoznania wszystkich podejrzanych z materiałem dowodowym - wyjaśniła. Jak dodała, jeżeli śledczym uda się przeprowadzić te czynności w zaplanowanym terminie, to na koniec lipca wyślą akt oskarżenia do sądu.

Podejrzanymi w tej sprawie są b. funkcjonariusze z komendy miejskiej w Olsztynie, w tym b. naczelnik wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu i jego zastępca.

Policjanci usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. Części z nich zarzucono stosowanie przemocy, bezprawnych gróźb lub znęcania się w inny sposób dla uzyskania zeznań. Pozostałych obwiniono o brak reakcji na bezprawne zachowania kolegów z komendy.

Zdaniem mec. Lecha Obary, który reprezentuje trzech spośród pokrzywdzonych, ich relacje wskazują, że metody przesłuchań stosowane przez policjantów "miały charakter tortur". Z nieoficjalnych informacji wynika, że brutalne przesłuchania, w czasie których bito, kopano, rażono paralizatorem i poniżano przesłuchiwanych, były nazywane przez funkcjonariuszy "robieniem małego Guantanamo".

Do takich nieprawidłowości miało dochodzić na olsztyńskiej komendzie policji ponad dwa lata temu. Po ujawnieniu tej sprawy i zatrzymaniu kilku pierwszych podejrzanych, rezygnacje ze stanowisk złożyli ówcześni komendanci: wojewódzki i miejski.

Śledztwo początkowo prowadziła prokuratura z Olsztyna, ale po czterech miesiącach zostało ono przekazane do Ostrołęki, żeby uniknąć posądzenia o stronniczość. Postępowanie w tej sprawie monitoruje Rzecznik Praw Obywatelskich.