W artykule w dzienniku "Fakt" zatytułowanym "Asystent pisowskiego europosła oskarżony o stręczycielstwo", podkreślono, że "Marcin P. – dziś asystent europosła PiS Edwarda Czesaka, a kiedyś przewodniczący rady miasta w podwarszawskich Markach – został oskarżony o to, że przez lata zmuszał do prostytucji własną żonę. Miał też fałszować jej podpisy i zarabiać na stręczycielstwie innych kobiet".

- W związku z oskarżeniami sformułowanymi pod adresem pracownika mojego biura poselskiego Pana Marcina P. w publikacji w dzienniku Fakt z dnia 27.06.2017r. oświadczam, że nie mam i nie miałem kompleksowej wiedzy na temat toczących się postępowań sądowych, w których pan P. jest stroną. Wiedza szczątkowa i nieweryfikowalna w tamtym czasie, którą posiadałem, wynikała z anonimu, jaki trafił do mojego biura poselskiego. Nie mam jednak w zwyczaju reagować na anonimy - podkreślił w oświadczeniu Czesak.

Europoseł zaznaczył, że przeprowadził rozmowę ze swoim pracownikiem Marcinem P., który zapewnił go, że oskarżenia kierowane pod jego adresem są nieprawdziwe. - Co, jak oświadczył, miało być w niedalekiej przyszłości potwierdzone przez właściwy sąd powszechny - napisał.

Polityk PiS podkreślił również, że jest zaskoczony sformułowanymi w artykule poważnymi oskarżeniami dotyczącymi życia prywatnego Marcina P. - Współpracując z panem Marcinem P. przez kilka lat na płaszczyźnie zawodowej, miałem bardzo dobre zdanie o jego kompetencjach i to jedyna ocena, którą w tej sytuacji chciałbym wyrazić - dodał.

- Podkreślam, że tak jak każdy inny pracodawca nie posiadam kompetencji do oceny prywatnego życia moich pracowników i z oczywistych względów nie wnikam w szczegóły z tej sfery - napisał Czesak.

Europoseł zaznaczył, że stosunek pracy nie umożliwia mu weryfikacji tych aspektów, zaś jedyna płaszczyzna, na której może dokonać weryfikacji kompetencji pracowników swojego biura poselskiego to płaszczyzna zawodowa. - Jednocześnie informuję, że przyjąłem rezygnację Pana Marcina P. z zajmowanego w moim biurze stanowiska - oświadczył Czesak.