W czwartek przed Sejmem protestowano przeciw zmianom w sądownictwie i uchwaloną przez Sejm ustawą o Sądzie Najwyższym; wieczorem kilkanaście osób próbowało zablokować wyjazd radiowozu, w którym był rzecznik rządu Rafał Bochenek; niektórzy demonstrujący siedzieli na środku ulic Wiejskiej i Górnośląskiej, blokując je. Ok. godz. 3.30 policja ich usunęła.

- Około północy organizator głównego zgromadzenia, które trwało od godzin wieczornych rozwiązał je, część uczestników rozeszła się bez żadnych incydentów, część przeszła przed Sąd Najwyższy. Natomiast przed parlamentem, na ulicach dojazdowych, głównie od strony ul. Wiejskiej i Górnośląskiej, grupy kilkudziesięciu osób do ok. 3 nad ranem blokowały jezdnię. Policjanci usunęli te osoby, ponieważ blokowanie jezdni jest naruszaniem ustawy Prawo o ruchu drogowym - powiedział Mrozek.

Sporo mandatów

- Policja wylegitymowała 270 osób, w stosunku do 5 osób policjanci zastosowali pouczenie, 52 osoby przyjęły mandaty karne związane z blokowaniem jezdni. W stosunku do ok. 200 osób zostaną skierowane wnioski o ukaranie do sądów w sprawie o wykroczenie. Jedna osoba została zatrzymana w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej parlamentarzysty. Zawiadomienie w tej sprawie poseł ma złożyć w piątek na policji - powiedział Mrozek.

Jak podał, obecne przed parlamentem jest spokojnie. - Nieznaczna grupa ludzi jest cały czas przed siedzibą parlamentu, natomiast część osób gromadzi się w pobliżu siedziby Sądu Najwyższego na placu Krasińskich - dodał.