Jak poinformowała PAP w piątek Iwona Chruścińska z giżyckiej policji, Adrianowi G. przedstawiono zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego i spowodowanie u niego tzw. lekkiego uszczerbku na zdrowiu, czyli trwającego nie dłużej niż siedem dni.

Poszkodowanym jest dyrektor Zakładu Transportu i Spedycji Lasów Państwowych w Giżycku. Zdarzenie miało miejsce w połowie lipca, podczas wizyty w jego gabinecie Adriana G. działacza Fundacji Las Naturalny i jednocześnie uczestnika blokad sprzętu do pozyskiwania drewna w Puszczy Białowieskiej.

Według policji do przestępstwa doszło podczas i w związku z pełnieniem przez dyrektora obowiązków służbowych. Jak ustalono, naruszenie nietykalności polegało na uderzeniu pięścią w twarz, co spowodowało u poszkodowanego stłuczenia okolicy lewego oczodołu.

Jak mówiła Chruścińska, dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja pod nadzorem giżyckiej prokuratury. - Adrian G. przyznał się do zarzutów, grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności. Do końca sierpnia ta sprawa zapewne zakończy się aktem oskarżenia - dodała policjantka.

O przebiegu "napaści na dyrektora" Zakładu Transportu i Spedycji Lasów Państwowych w Giżycku Jerzego Rosińskiego informował komunikat opublikowany 14 lipca na stronie Lasów Państwowych. W tym dniu działacz Fundacji Las Naturalny Adrian G. zgłosił się do sekretariatu Zakładu, prosząc o rozmowę z dyrektorem. Wizyta miała związek ze skierowanym do niego przez tę instytucję "wezwaniem do zapłaty za blokadę sprzętu do pozyskiwania drewna w Puszczy Białowieskiej".

Jak napisano w komunikacie, podczas tego spotkania Adrian G. "groził dyrektorowi Rosińskiemu paragrafami przepisów prawa unijnego oraz powiedział, że nie zgadza się z otrzymanym wezwaniem i porwał je na strzępy, po czym rzucił nim w twarz dyrektora". Dyrektor "natychmiast wyprosił aktywistę z gabinetu, po czym nie spodziewając się zupełnie takiej sytuacji, został uderzony w twarz" przez Adriana G. i "na chwilę stracił świadomość". Świadkami incydentu byli zastępca dyrektora i pracownicy Zakładu, którzy zatrzymali napastnika próbującego opuścić gabinet i wezwali policję.

W komunikacie zaznaczono, że blokady sprzętu do pozyskiwania drewna w Puszczy Białowieskiej powodują wymierne straty dla giżyckiego Zakładu, który jest jednostką powołaną do wykonywania zadań gospodarczych w Lasach Państwowych. Dlatego dyrektor Rosiński "w uzgodnieniu z przełożonymi podjął decyzję o obciążeniu uczestników blokad poniesionymi stratami". Jak mówił PAP, do dzisiaj wysłano ok. stu takich wezwań do zapłaty. Jedno z nich otrzymał właśnie Adrian G., który uczestniczył w takiej blokadzie w czerwcu.

Od incydentu w Giżycku odcięły się w specjalnym oświadczeniu środowiska organizujące protesty przeciwko wycince w Puszczy Białowieskiej, w tym blokady ciężkiego sprzętu. "Greenpeace, Fundacja Dzika Polska, Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot oraz aktywiści tych organizacji podejmują w obronie przyrody wyłącznie działania pokojowe i tym samym zdecydowanie odcinają się od wszelkich form przemocy" - napisali.

W oświadczeniu podkreślono, że osoba, której zarzuca się napaść na pracownika Lasów Państwowych w Giżycku, "nie jest i nie była aktywistą tych organizacji", a samo wydarzenie "nie jest w jakimkolwiek stopniu częścią pokojowych protestów przeciw zwiększonej wycince w Puszczy Białowieskiej".